Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Neuordnung. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Neuordnung. Pokaż wszystkie posty

6.27.2015

Z niemiecką precyzją. O skutecznym zarządzaniu informacją

"Autorka przedstawia w nim metody oddziaływania państwa na swoje otoczenie za pomocą synergii działań sieci rozmaitych instytucji. Silną stroną prelekcji są liczne, współczesne przykłady wpływu organizacji z Republiki Federalnej Niemiec na polskie sprawy polityczne i społeczne.

Niestety, ze względu na wcześniej zaplanowany wyjazd Pani Magdaleny, jej wykład zostanie wyemitowany „z puszki” i nie odbędzie się po nim dyskusja. Bardzo nad tym ubolewamy, szczególnie, że to ostatnie nasze spotkanie w tym roku akademickim. Postaramy się nadrobić tę zaległość i tytułową tematykę kontynuować w ramach zbliżającego się Zjazdu (@Zjazd NAI 2015​), na którym Pani Magdalena potwierdziła wstępnie swoją obecność.

Tymczasem zapraszamy do obejrzenia świetnego – zdaniem tych, co już widzieli – wykładu! 😉
Wykład zostanie opublikowany na YouTube – http://www.youtube.com/user/harforpl – w poniedziałek, 29 czerwca".


9.22.2013

Niemiecki raport na temat niepodległości Katalonii

Wpływowa niemiecka »Fundacja Nauka i Polityka – Niemiecki Instytut ds. Polityki Międzynarodowej i Bezpieczeństwa« (Stiftung Wissenschaft und Politik – Deutsches Institut für Internationale Politik und Sicherheit, SWP), która doradza niemieckiemu parlamentowi i rządowi, opublikowała raport na temat możliwości uzyskania niepodległości przez Katalonię. W raporcie pt. „Katalonia na drodze do niepodległości?“ Kai-Olaf Lang rozważa możliwość oraz skutki takiej secesji.

Raport wskazuje na rosnące w Katalonii niezadowolenia z tego, iż rzekomo władze regionu posiadają zbyt mało uprawnień w stosunku do rządu centralnego. Dążenia separatystyczne nasila sytuacja gospodarcza Hiszpanii, a konkretnie pogłębiające się różnice w poziomie zamożności między Katalonią a biedniejszymi regionami kraju. Według władz regionu, Katalonia 8 % PKB oddaje innym regionom Hiszpanii. Tendencje pro-niepodległościowe wyrażają się w szeregu różnych inicjatyw politycznych i społecznych. Według raportu od 2009 r. przeprowadzone zostały liczne – co prawda prawnie niewiążące – „referenda niepodległościowe”, w których rzekomo wzięło udział prawie 900 000 osób. Zorganizowane zostały także marsze pod takimi hasłami jak: „Jesteśmy narodem. My decydujemy”, „Katalonia, nowe państwo w Europie”. Podpisany został także „Narodowy Pakt na rzecz Prawa do Decydowania”, którego stronami są partie polityczne oraz instytucje prywatne – przedsiębiorcy i stowarzyszenia. Obecnie władze Katalonii dążą do zwołania referendum w sprawie uzyskania niepodległości przez ten region.
Raport wskazuje na wzrost popularności partii lewicowych na hiszpańskiej scenie politycznej, w tym przede wszystkim Republikańskiej Lewicy (ERC), która dąży do utworzenia katalońskiego państwa, które stałoby się nowym członkiem UE. Partia ta nie wyklucza możliwość przeprowadzenia „kosowskiego scenariusza”. Także radykalna lewica dąży do suwerenności Katalonii: kwestię społecznej emancypacji łączy ze sprawą narodowego wyzwolenia.
Raport omawia możliwe scenariusze rozwoju sytuacji w regionie. Jeden z nich zakłada, że Katalonia jednostronnie rozpisze referendum, które przez Madryt zostanie uznane za nielegalne. Zgodnie z drugim – po odrzuceniu wniosku o rozpisanie referendum przez rząd centralny, w Katalonii odbyłyby się nowe wybory, w wyniku których partie pro-niepodległościowe mogłyby zdobyć kolejne głosy. Według autora raportu mało prawdopodobny jest scenariusz, zgodnie z którym Madryt zdecyduje się na zwołanie ogólnonarodowego referendum. Co prawda, w skali ogólnokrajowej zabrakłoby wymaganego kworum,  jednakże w samej Katalonii należałoby oczekiwać dużego zainteresowania referendum. Doprowadziłoby do powstania pęknięcia między Katalonią i resztą kraju, a pro-niepodległościowe środowiska mogłyby rozwinąć retorykę stylizującą inne regiony na wrogów Katalonii. Z drugiej jednak strony, gdyby Madryt referendum nie zwołał, w Katalonii zostałoby to potraktowane jako pogwałcenie prawa do samodecydowania i naruszenie zasad demokracji. 
Ostatnia część raportu poświęcona jest europejskim aspektom problemu. Autor stwierdza, że eskalacja konfliktu mogłaby doprowadzić do powstania kryzysu politycznego, który miałby negatywny wpływ na gospodarkę, konsolidację budżetową oraz sektor finansów w Hiszpanii.  W związku z tym autor stawia następujące pytanie: „UE, względnie państwa członkowskie mogłyby w związku z takim rozwojem wypadków znaleźć się w sytuacji, kiedy należałoby zastanowić się, czy wynegocjowanego odłączenia się nie należałoby przedłożyć nad stan ciągłej niestabilności. Gdyby Hiszpania miała osiągnąć prawno-państwowy »point of no return«, w którym zarysowywałoby się wyjście Katalonii z dotychczasowego bytu państwowego,  UE i państwa członkowskie musiałyby jedno wyjaśnić: kto uznałby nowe państwo katalońskie? Czy mogłoby dojść do powstania drugiej konstelacji kosowskiej, podziału UE przy uznawaniu?” Autor dalej zwraca uwagę na to, że Katalonia nie byłaby automatycznie sukcesorem Hiszpanii. Zadaje więc pytanie, jak wyglądałaby sytuacja, w której Katalonia musiałaby ubiegać się o przystąpienie do UE. Czy jej obywatele zachowaliby na czas przejściowy status obywateli UE? A jak wyglądałaby kwestia euro?  W jaki sposób katalońskie firmy (w tym 570 niemieckich) byłyby włączone we wspólny rynek?
Autor stwierdza, że problem kataloński niesie ze sobą nie tylko zagrożenia, ale i szanse. Gdyby zrealizował się scenariusz uzyskania niepodległości przez ten region, wydarzenie to mogłoby stać się podstawą nowego regionalizmu w UE. Na pewno trudno byłoby Hiszpanii utrzymać jedność. Autor stwierdza, że co prawda UE powinna przestrzegać zasady nienaruszenia integralności suwerennych państw, ale powinna być także przygotowana – politycznie i instytucjonalnie – na możliwy podział. Dlatego też powinien zostać przemyślany model, który dla wszystkich umożliwiłby zminimalizowanie negatywnych skutków takiej secesji.  
Komentarz na temat raportu:
 
Komentarz:
Dokument ten zasługuje na uwagę, gdyż to właśnie RFN odegrało kluczową rolę w rozbiciu Jugosławii, w tym także odłączeniu Kosowa od Serbii (co zostało opisane m.in. w godnej polecenia pracy Marka Waldenberga pt. „Rozbicie Jugosławii. Jugosłowiańskie lustro międzynarodowej polityki”). Opisany w raporcie scenariusz na pewno byłby bardzo korzystny dla Niemiec. Rozpad (rozbicie?) Hiszpanii pociągnęłoby za sobą rozpad innych państw (co w raporcie zostało ocenione w jednoznacznie pozytywny sposób).  Procesem regionalizacji zagrożone byłyby Wielka Brytania, Francja, Włochy, Belgia (rozpad tego państwa stałby się bardzo prawdopodobny), a być może także Polska (za sprawą RAŚ). Jednocześnie same Niemcy są jedynym większym państwem w Europie Zachodniej, które nie jest zagrożone „regionalizacją”. Powstanie wielu nowych, mniejszych państw wzmocniłoby geopolityczną pozycję Niemiec, które stałyby się prawdziwym centrum Europy.
Należy zadać pytanie, czy RFN będzie wspierać proces rozpadu Hiszpanii? Według portalu German Foreign Policy, Niemcy już od dawna po cichu wspierają katalońskich separatystów, o czym świadczy np. to, że Katalonia była gościem honorowym frankfurckich Targów Książki w 2007 r., co jest zarezerwowane dla suwerennych państw.  O tym, że Niemcy dążą do regionalizacji Europy pisał Pierre Hillard  w książce pt. „Mniejszości i regionalizmy w federalnej Europie Regionów. Dochodzenie w sprawie niemieckiego planu, który wstrząśnie Europą” („Minorites et regionalismes dans l`Europe Federale des Regions. Enquete sur le plan Allemand qui va buleverser l`Europe”, główne tezy tej pracy zostały zreferowane przez Jana Engelgarda w tekście pt. „Regionalizacja jako instrument likwidacji państw narodowych”).
Należy być pewnym, że w przypadku uzyskania niepodległości przez Katalonię, Niemcy wysłaliby tam liczny sztab swoich ekspertów, mających wspierać Katalończyków w budowaniu swojego nowego państwa. (MZ)

9.23.2012

O boskim narodzie


Narodowy socjalizm, jak również II wojna światowa w powojennej Polsce interpretowane były przez pryzmat panującej wtedy ideologii. Analiza tych fenomenów w przeważającej mierze sprowadzała się do krytyki faszyzmu, nacjonalizmu, kapitalizmu oraz imperializmu. Pewną rolę odgrywała także koncepcja Niemiec jako odwiecznego wroga narodu polskiego, który spod niemieckiej okupacji został bohatersko wyzwolony przez Związek Radziecki. Także po 1989 roku dyskusja na te tematy w dużej mierze została poddana wpływom lewicowych ideologii, tym razem nacisk położono na kwestie demokracji, praw człowieka i oczywiście holokaustu. Czasem w dyskusji na temat narodowego socjalizmu pojawia się wątek Dekalogu i wartości chrześcijańskich. W kręgach prawicowych czy też katolickich nie odbyła się jednak żadna pogłębiona debata na temat tego, czym był narodowy socjalizm, i dlaczego II wojna światowa przybrała taką, a nie inną postać. 

Taki stan rzeczy uważam za niepożądany. Narodowego socjalizmu nie można bowiem wyłącznie sprowadzić do kwestii holokaustu albo totalitaryzmu, jak to się coraz częściej czyni. Podobnie, dyskusja na temat stosunku III Rzeszy do Polaków nie może obracać się jedynie wokół sprawy prześladowań rodzimej ludności przez niemieckiego okupanta. Sprawa ma bowiem głębsze dno, które ciągle jeszcze nie zostało dokładnie zbadane. W szczególności, niezbadana została sprawa tego, jakie miejsce zajmował wschód w ideologii narodowego socjalizmu. Moim zdaniem, za dążeniem do  poszerzenia przestrzeni życiowej dla Niemców kryło się coś więcej niż zwykła Realpolitik. 

9.08.2012

Niemiecka pułapka


Od kilkunastu dni w księgarniach dostępna jest książka Piotra Zychowicza "Pakt Ribbentrop-Beck czyli jak Polacy mogli u boku III Rzeszy pokonać Związek Sowiecki". Autor stara się w niej udowodnić, że  w 1939 Polska powinna była pójść na "bolesne prestiżowe ustępstwa" i zawrzeć przejściowy sojusz z Niemcami. 

Zdaniem Zychowicza można było w ten sposób uniknąć brutalnej niemieckiej okupacji, jak również i sowieckiej. Teza nie jest oryginalna, bo prezentowana była m.in. przez Pawła Wieczorkiewicza, który pisał o wspólnej paradzie zwycięstwa na placu Czerwonym w Moskwie, przyjmowanej przez Hitlera i Rydza-Śmigłego. Wieczorkiewicz był zdania, że w takim wypadku nie doszłoby do zagłady Żydów, którzy byliby wysiedleni z Europy, a nie wymordowani. Po śmierci Hitlera system natomiast złagodniałby. Także Andrzej Piskozub uważa, że Polska powinna była stanąć u boku Hitlera. Piskozub, podobnie jak Piotr Zychowicz, widzi siebie jako kontynuatora linii politycznej reprezentowanej przez Władysława Studnickiego, który był politycznym germanofilem. Niedawno ukazał się również artykuł Krzysztofa Kłopotowskiego pt. "Człowiek stulecia i jego cień" (Rzeczpospolita, w PlusMinus z 11 - 12 sierpnia 2012, pełna elektroniczna wersja tekstu: http://wpolityce.pl/artykuly/34184-czlowiek-stulecia-i-jego-cien-ciagle-malo-wiemy-do-czego-zdolny-byl-churchill), którego autor idzie jeszcze dalej, gdyż czyni Polskę i Anglię współodpowiedzialnymi za wybuch II Wojny Światowej. Kłopotowski powołuje się na książkę Patricka Buchanana „Churchill, Hitler and the Unnecessary War”, której autor twierdzi, że to Churchill wydał Hitlerowi „niepotrzebną wojnę”.  Kłopotowski tak przedstawia stanowisko Patricka Buchanana: 

8.07.2012

„Neuordnung” jako idée fixe niemieckiej polityki zagranicznej (1)


"Sposób prowadzenia polityki zagranicznej przez dane państwo zawsze powiązany jest z jego kulturą i mentalnością. I tak jak np. dla Anglików charakterystyczny jest pragmatyzm, tak Niemców nie sposób zrozumieć bez idei „Neuordnung”. Słowo to oznacza tyle co „uporządkowanie na nowo”. W kontekście polityki zagranicznej idea „Neuordnung” sprowadza się do chęci uporządkowania na nowo określonej przestrzeni geopolitycznej."