"W słowach tych Benedykt XVI dobitnie
podkreśla, że narzucenie ludziom jakiegoś sztywnego zespołu
reguł, które wręcz w mechaniczny sposób miałyby być przez nich
wypełniane, byłoby gwałtem na naturze ludzkiej. I dokładnie do
tego zmierzają wszelkiej maści ideologie. Co więcej, także te
nowożytne koncepcje konserwatywne, które stoją na stanowisku, że
"właściwy stan rzeczy ludzkich i zdrowie moralne świata"
mogą być zagwarantowane wyłącznie przez struktury, są
mechanicystycznymi ideologiami".
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą orthós logos. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą orthós logos. Pokaż wszystkie posty
1.03.2013
8.17.2012
Ekonomia, etyka cnót, dobrobyt
"W przeciwieństwie do nowożytnych koncepcji państwa i społeczeństwa jako
maszyny, koncepcja ekonomii jako nauki praktycznej zakłada, że świat
międzyosobowy rządzi się innymi prawami niż świat przyrody i techniki.
Samymi mechanizmami raju się nie zbuduje. Na gruncie tej koncepcji dobro
wspólne może być realizowane tylko tam, gdzie ludzie ćwiczą się w
cnocie sprawiedliwości, hojności i starają się zachować umiar we
wszystkim, co robią. Ćwiczenie się w cnotach ma jednak przede wszystkim
zachować właściwą relację między duchem a ciałem, tak aby niższe części
duszy nie zdominowały wyższych."
6.20.2012
Naszym hasłem: Pro veritate, contra vanitatem
Coraz częstsze
pojawianie się w mediach tematu dotyczącego rzekomej polskiej
współodpowiedzialności za Holokaust nie
może być zwykłym przypadkiem albo wynikiem spontanicznych działań
poszczególnych dziennikarzy. Światowa opinia publiczna krok po kroku
„uświadamiana” jest w kwestii polskiego antysemityzmu, czego kolejnym etapem
prawdopodobnie będzie forsowanie nowej wykładni terminu „polskie obozy
koncetracyjne” (czyli nie tylko jako oznaczenia geograficznego). Przyglądając
się różnym działaniom dotyczących przypisania Polakom współodpowiedzialności za
Holokaust, trudno oprzeć się wrażeniu, że mamy tutaj do czynienia ze starannie
opracowaną strategią. Strategią, realizowaną z prawdziwie żelazną konsekwencją.
Przyczyn i
założeń akcji, której celem jest przerzucenie części odpowiedzialności za
Holokaust na Polaków, nie da się wytłumaczyć wyłącznie na jednym poziomie analizy.
Mamy tutaj bowiem do czynienia ze zjawiskiem dość złożonym. Pierwsza
płaszczyzna analizy na pewno dotyczy rozpoznania interesów konkretnych państw i
grup interesu, którym zależy na tym, by Polaków obciążyć taką
odpowiedzialnością. Druga płaszczyzna natomiast dotyczy kwestii stosowanych technik
manipulacji: w końcu wielu dziennikarzy,
którzy piszą na te tematy, rzeczywiście wierzy w to, co pisze. Sprawa ma jednak
jeszcze głębszy wymiar. Konkretnie chodzi tutaj o wojnę cywilizacyjną, której jesteśmy
uczestnikami. A ta kwestia znowu ściśle
powiązana jest ze ze sprawą zupełnie fundamentalną, bo dotyczącą metafizyczno-religijnego aspektu tejże wojny. I dopiero na tym poziomie analizy cel przerzucania
na nas – przynajmniej częściowej – odpodwiedzialności za Holokaust może w pełni
zostać rozpoznany.
Opracowanie
skutecznej strategii obronnej przed działaniami przeciwnika musi zostać
poprzedzone analizą obejmującą wszystkie wymiary całego przedsięwzięcia „polskie
obozy koncetracyjne”. Jeden z możliwych kierunków
działania zakreśliłam w tekście „Kto pod nami dołkie kopie, wpadnie w nie
sam...” (http://magdalenazietek.blogspot.de/2012/06/kto-pod-nami-doki-kopie-wpadnie-w-nie.html). Przedstawiona przeze mnie strategia sprowadza
się do tego, by przypomnieć światu rozwój niemieckiej (anty)kultury, z której
to bezpośrednio wyrastał Holokaust. Jak również kultury polskiej, która w znacznym
stopniu znajdowała się pod wpływem katolicyzmu i która zaowocowała postawami
zgoła odmiennymi, niż to miało miejsce w przypadku„ucywilizowanych Niemców”. Dlaczego
taka właśnie strategia? Rozwój niemieckiej (anty)kultury był częścią
ogólniejszej tendencji rozwojowej, która rozpoczęła się we wczesnej
nowożytności, a która aktualnie dochodzi do swojego punktu kulminacyjnego.
Konkretnie chodzi o pewną formę cywilizacyjną, która na naszych oczach chce
sobie podporządkować – najlepiej – całą ludzkość. Rozwój niemieckiej
(anty)kultury ściśle powiązany jest z tą cywilizacją. Co oznacza, że to właśnie
tej ostatniej musi zostać przypisana odpowiedzialność za Holokaust. Warunkiem
dalszej ekspansji owej cywilizacji jednakże jest „podrzucenie” Holokaustu
polskiemu społeczeństwu, które w wyższym stopniu niż inne państwa europejskie
pozostawało pod wpływem cywilizacji
łacińskiej (w czasie, kiedy Holokaust miał miejsce). Obarczenie nas
odpowiedzialnością za zbrodnie popełnione przez innych ma być po prostu ciosem
śmiertelnym zadanym światu łacińskiemu.
O jaką
cywilizacyjnę konkretnie chodzi? Jej pełen opis nie jest możliwy do
przeprowadzenia w ramach tego tekstu. Na pewno jest ona jakąś specyficzną mieszanką
tego, co Feliks Koneczy oznaczył mianem cywilizacji bizantyńskiej oraz
cywilizacji żydowskiej. Nie jestem jednak do końca pewna, czy jej pełna
rekonstrukcja może zostać przeprowadzona wyłącznie za pomocą kategorii
wypracowanych przez Konecznego. Z bardzo prostego powodu: cywilizacje, które badał Koneczny, były wynikiem
ewolucyjnego i spontanicznego rozwoju, natomiast forma cywilizacyjna, o którą
tutaj się rozchodzi, jest w gruncie
rzeczy sztucznym tworem. To konstrukt
ludzkiego (czy tylko ludzkiego?) umysłu,
który jest siłą narzucany ludzkości. Sprawa
musi być przedmiotem osobnej analizy. W tym tekście chciałabym poruszyć tylko
te aspekty zagadnienia, które są istotne z punktu widzenia wypracowania przez nas skutecznej strategii
obrony przed pomówieniami o współodpowiedzialność za Holokaust.
Jak wyżej
wspomniałam, korzeni tej cywilizacji należy szukać we wczesnej nowożytności. Jej
literacki opis znajdziemy w powieści Franciszka Bacona pt. „Nowa Atlantyda”. Przedstawia ona idealne
państwo, w którym panuje prawdziwa szczęśliwość. Państwo to bowiem uporało się
z tym wszystkim, co w chrześcijaństwie uważane jest za skutek grzechu pierworodnego, czyli biedą, chorobą, anarchią, przemocą, moralnym złem. To raj
na ziemi, ale raj bez Boga, zbudowany wyłącznie przez człowieka siłami jego własnego rozumu. W jaki sposób, zdaniem
Bacona, człowiek sam może się wyzwolić ze skutków grzechu pierworodnego? Za
pomocą techniki, nauki i organizacji państwowej. Powieść Bacona przedstawia
program, który sukcesywnie będzie realizowany przez całą nowożytność. Aż do dnia dzisiejszego. I być może kryzysy
toczące „cywilizowany świat” są niczym innym jak oznaką tego, że cywilizacja ta
podzieli los Atlantydy...
Cywilizacja,
która mozolnie budowana jest przez całą nowożytność, odrzuciła katolicyzm z jego
nauką o prawie naturalnym. Cywilizacja ta w międzyczasie w pełni
„wyemancypowała” się spod władzy Kościoła, katolickiej teologii i filozofii.
Jednym z przejawów tego procesu było odrzucenie katolickiej nauki o
konieczności podporządkowania polityki zasadom moralności. Nowa cywilizacja
przyjęła inną zasadę działania: skuteczność przed moralnością. Cywilizacja ta
odrzuciła także inny ideał, który jest fundamentem cywilizacji łacińskiej:
prawdę, jako wartość samą w sobie. To nie kto inny jak Bacon uznał, że wiedza
to władza, i w związku z tym przypisał jej wartość wyłącznie utylitarną.
Bezinteresowne poszukiwanie prawdy przestało być głównym celem nauki: nauka
miała stanąć w służbie budowy Nowej Cywilizacji. I stanęła.
Natomiast ideał
cywilizacji łacińskiej najpełniej został wyrażony w koncepcji prawego rozumu (orthós
logos) św. Tomasza z Akwinu. Za Arystotelesem wskazał on na to, że ludzkie
poznanie może być nakierowane na cele teoretyczne (theoria), praktyczne
(praksis) i wytwórcze (poiesis). Wszystkie te dziedziny działania rozumu
znajdują odpowiednio uzewnętrznienie w trzech dziedzinach kultury. Są to nauka,
etyka (indywidualna, ekonomika, polityka) oraz sztuka i technika. W każdej tej
dziedzinie, jeśli rozum chce działać prawidłowo, musi kierować się odpowiednią
zasadą działania. Tomasz z Akwinu wyróżnił więc potrójną dziedzinę działalności
prawego rozumu: usprawniony prawdą [prawy] rozum teoretyczny, usprawniony
prawdą o dobru [prawy] rozum praktyczny oraz usprawniony prawdą o pięknie
[prawy] rozum wytwórczy. Wszystkie trzy dziedziny są też ściśle powiązane ze
sobą. I tak na przykład rozum wytwórczy korzysta z praw odkrywanych przez rozum
teoretyczny; jednocześnie musi być
podporządkowany rozumowi praktycznemu, tak aby jego wytwory nie stały w
sprzeczności z tym, co dobre.
Nowożytność zrywa
z koncepcją prawego rozumu. Zamiast tego filozofia nowożytna rozwija swoją
własną koncepcję rozumu, który jest swoistą syntezą rozumu teoretycznego i
wytwórczego. Rozum praktyczny natomiast zostaje wyeliminowany z gry.
Nowożytność stoi pod znakiem
wytwarzania: nie tylko przedmiotów materialnych, ale całej rzeczywistości.
Wytwarzane są społeczeństwa (inżynieria społeczna), wytwarzane są państwa (na
podstawie różnych ideologicznych programów), coraz w większym stopniu wytwarzana
jest przyroda (dzięki genetyce), w przyszłości wytwarzany ma być i człowiek (jego ciało). Ale to nie
wszystko: w nowożytności wytwarzany także jest duch, czyli subiektywne formy
świadomości. W celu kształtowania świadomości mas ludzkich, wytwarzana musi być
„prawda”. Tak, prawda także stała się przedmiotem działalności wytwórczej. Co
łączy wszystkie te obszary – w gruncie rzeczy – produkcji? Podporządkowanie ich
zasadzie technicznej skuteczności.
Nowa Cywilizacja
zrywa więc z ideałem obiektywnej prawdy, której człowiek powinien poszukiwać i
której powinien się podporządkować z szacunku dla niej samej. Nowa Cywilizacja
zrywa także z idałem obiektywnego dobra, które powinno być urzeczywistniane tu
na Ziemi, przez ludzi, we wszystkich podejmowanych przez nich działaniach. Nowa
Cywilizacja odrzuciła też ideał obiektywnego piękna, któremu powinna być
podporządkowana działalność wytwórcza człowieka. Zamiast tego człowiek stał się
konstruktorem i stwórcą otaczającego go świata i samego siebie. Zamiast odkrywać to, co prawdziwe, dobre i
piękne, człowiek zaczął wymyślać rzeczywistość od nowa. Tak, aby dopasować ją
do swoich własnych preferencji. Rozum człowieka przestał być prawy. Zamiast
tego, został zdeprawowany.
Nowa Cywilizacja
została zbudowana na ludzkiej pysze. Człowiek uwierzył w to, że sam może zbudować
sobie raj. Łacińskie słowo vanitas oznacza próżność, marność, czczość, nicość,
złudę. Ono najlepiej opisuje stan ducha mieszkańców Nowej Cywilizacji, czyli wszechobecną próżność, której skutkiem
jest nicość. Nicość jest nieunikniona, bo prawdziwy byt zakorzeniony jest w tym,
co prawdziwe, dobre i piękne.
Vanitas jest
najtrafniejszym określeniem dla stanu tej niemieckiej kultury, która została
zbudowana na gruzach cywilizacji łacińskiej. To narcyzm w czystej postaci. Jego
skutkiem było niszczenie wszystkiego, co sprzeciwiało się budowaniu idealnego
porządku zaprojektowanego przez niemieckich półbogów:
„Na kartach swojej książki Rosenberg pisał: „Kościoły
wszystkich wyznań ogłosiły: Wiara kształtuje człowieka… Jednakże
Nordycko-Europejska Religia – świadomie lub też nie – ogłasza: to człowiek
kształtuje swoją wiarę, lub precyzyjniej: człowiek określa rodzaj i zawartość
wyznawanej przez siebie wiary [pogr. G.K.]”. Główny ideolog narodowego
socjalizmu zgłosił ponadto postulat utworzenia w Niemczech „Kościoła ludowego”
(Volkskirche), który przede wszystkim miał stać na straży honoru
narodowego i niemieckiego chrześcijaństwa. Także postać Jezusa
została swoiście przez Rosenberga zreinterpretowana: „Jezus jawi się nam
dzisiaj jako świadomy siebie mistrz. (…) Dla germańskich ludów liczy się
Jego życie, a nie Jego śmierć, gloryfikowana przez rasy alpejskie i
śródziemnomorskie. Radykalny antropocentryzm, fascynacja okultyzmem i gnozą,
postulat „ludowego Kościoła”” – wszystko to w jakiś szczególny sposób zbliża
narodowy socjalizm do współczesnego New Age’u, postmodernistycznego bałaganu
myślowego, współczesnych naprawiaczy Kościoła (jakże podobnie do postulatu Volkskirche
brzmi wezwanie współczesnych „reformatorów” Kościoła z Austrii: „Wir sind
die Kirche „– My [lud] jesteśmy Kościołem)” (Grzegorz
Kucharczyk, „Swastyka przeciw Krzyżowi”, http://www.pch24.pl/swastyka-przeciw-krzyzowi,3327,i.html).
W cytowanych wyżej słowach Rosenberga
pobrzmiewa opisany przez Konecznego bizantynizm. Prawda i moralność nie stoją
ponad niemieckim państwem albo niemieckim narodem, wręcz przeciwnie, to państwo
i naród wytwarzają swoją własną prawdę i swoją własną moralność. A ostatecznym
celem niemieckiego państwa było (i moim zdaniem ciągle jest) zdobycie
nieograniczonej władzy. Czyli zupełnie tak, jak tego chciał Bacon: żądza władzy
to ważny element składowy nowożytnego programu. Bez żądzy władzy nie da się zrozumieć pruskiego
bizantynizmu, bez którego z kolei nie da się zrozumieć Holokaustu.
Budowniczy Nowej
Cywilizacji nie chcą przyznać się do tego, że Holokaust jest ich dzieckiem.
Dlatego też próbują podrzucić go społeczeństwu, które w porównaniu z wieloma
innymi społeczeństwami, w dużo mniejszym stopniu przejęło nowożytne ideały. Co
w jakim sensie czyni nas też bezbronnymi w stosunku do perfidnych metod
stosowanych przez przeciwnika. My ciągle wierzymy w ludzką prawość i nie
rozumiemy, jak działa polityka oparta wyłącznie na cynicznej skuteczności.
Bronimy się przed
niesłusznymi zarzutami o współudział w Holokauście, bo bliski nam jest ideał
prawdy. Nie chcemy „wybielać” własnej historii. Chcemy, żeby była ona przedmiotem
rzetelnych naukowych badań. Tak, aby każdy pojedynczy przypadek współdziałania
Polaków z Niemcami został należycie wyjaśniony, czyli przy zachowaniu
odpowiednich standardów naukowości. Bronimy się przed instrumentalizacją
Holokaustu do celów czysto politycznych. Jednym słowem, walczymy o to, by nasza
własna przeszłość nie stała się historią (opowieścią) wymyśloną i narzuconą nam
przez tych, którzy mają jakiś interes w tym, żeby była ona właśnie taka, a nie
inna. Chcemy, aby nasza historia miała pokrycie w rzeczywistości, czyli żeby
była prawdziwa.
W sprawie
„polskich obozów koncetracyjnych” mamy więc do czynienia ze zderzeniem dwóch
cywilizacji: łacińskiej oraz Nowej Cywilizacji. Cywilizacja łacińska odwołuje
się do ideału prawdy (veritas), fundamentem Nowej Cywilizacji jest vanitas. Sprawa
„polskich obozów koncentracyjnych” to wielkie przedsięwzięcie propagandowe,
które ma na celu przerzucenie odpowiedzialności za Holokaust na przedstawicieli
narodu, który sam prawie doszczętnie został zniszczony przez tą cywilizację. To kolejna odsłona tej samej historii: Nowa Cywilizacja może bowiem zatryumfować
wyłącznie na gruzach świata łacińskiego.
Po raz kolejny
stajemy do samotnej walki przeciwko potęgującej się deprawacji ludzkiego ducha.
Niesty, sami jej nie wygramy. Dlatego też czym prędzej musimy zrozumieć, że nie
chodzi tutaj tylko o Polskę, ale o przyszłość całej ludzkości. Szukajmy
sojuszników wśród tych członków innych narodów, którzy tak jak my przywiązani
są do ideału cywilizacji łacińskiej. A hasłem naszej walki niech będzie: Pro
veritate, contra vanitatem!
Subskrybuj:
Posty (Atom)