Pokazywanie postów oznaczonych etykietą dobro wspólne. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą dobro wspólne. Pokaż wszystkie posty

4.25.2014

Między emancypacją a technokratyzmem: prawo w służbie budowy Nowej Atlantydy?



[…] Fenomen społeczeństwa masowego, z charakterystyczną dla siebie standaryzacją i homogenizacją, wydaje się stać w sprzeczności do idei rewolucji podmiotów, która dąży do radykalnej emancypacji tego, co subiektywne. „Scentralizowana władza administracyjna trudna jest na ogół do pogodzenia z dążeniami do autonomii i samorządności funkcjonalnie i kulturowo zróżnicowanego społeczeństwa”[i]


Mamy więc tutaj do czynienia z pewną systemową ambiwalencją, która sprawia, że prawo tkwi w pewnym „szpagacie” między jednostkową autonomią a technokratyzmem. W epoce, w której wzajemna zależność ludzi od siebie jest coraz większa, kiedy „[s]kutki decyzji podejmowanych w jednych regionach czy sferach aktywności ludzkiej coraz bardziej zależą od programów realizowanych w innych regionach czy branżach[ii], państwo musiało jednak znaleźć sposób na skuteczne zarządzanie masami ludzkimi. Wyrazem tego jest przejście od systemów represyjnych, polegających na sterowaniu społeczeństwem poprzez zakazy i sankcje, do systemów promocyjnych, w których główną rolę odgrywają nakazy i gratyfikacje[iii]. W systemach tych podstawową rolę odgrywa regulacja poprzez bodźce: „W tym przypadku normodawca po to, by osiągnąć określone cele gospodarcze lub finansowe odwołuje się nie do nakazów i zakazów konkretnego postępowania, ale do różnego rodzaju bodźców finansowych, takich jak subwencje, subsydia, ulgi, koncesje, zwolnienia, zamówienia rządowe czy dotacje. […] Jeszcze bardziej subtelna i zdobywającą sobie coraz większą popularność formą regulacji poprzez bodźce jest sterowanie perswazyjne (Überzeugungsprogramme). W tym przypadku prawo, by osiągnąć określony cel, odwołuje się do perswazji, inicjując programy edukacyjne, kampanie reklamowe czy propagandowe (alkohol, nikotyna, zdrowie, ochrona środowiska), zamiast bezpośrednio zakazywać lub nakazywać określone działania”[iv]

1.03.2013

Konserwatyzm tomistyczny a ideologie

"W słowach tych Benedykt XVI dobitnie podkreśla, że narzucenie ludziom jakiegoś sztywnego zespołu reguł, które wręcz w mechaniczny sposób miałyby być przez nich wypełniane, byłoby gwałtem na naturze ludzkiej. I dokładnie do tego zmierzają wszelkiej maści ideologie. Co więcej, także te nowożytne koncepcje konserwatywne, które stoją na stanowisku, że "właściwy stan rzeczy ludzkich i zdrowie moralne świata" mogą być zagwarantowane wyłącznie przez struktury, są mechanicystycznymi ideologiami".

8.17.2012

Ekonomia, etyka cnót, dobrobyt

"W przeciwieństwie do nowożytnych koncepcji państwa i społeczeństwa jako maszyny, koncepcja ekonomii jako nauki praktycznej zakłada, że świat międzyosobowy rządzi się innymi prawami niż świat przyrody i techniki. Samymi mechanizmami raju się nie zbuduje. Na gruncie tej koncepcji dobro wspólne może być realizowane tylko tam, gdzie ludzie ćwiczą się w cnocie sprawiedliwości, hojności i starają się zachować umiar we wszystkim, co robią. Ćwiczenie się w cnotach ma jednak przede wszystkim zachować właściwą relację między duchem a ciałem, tak aby niższe części duszy nie zdominowały wyższych."


 

5.15.2012

Czy Palikot ma prawo pałować katolików?


No i wyszło szydło z worka. „Naczelny konserwatysta kraju”, Adam Wielomski, w końcu jednoznacznie przedstawił swój pogląd na politykę. Pogląd ten w pełni odpowiada nowożytnej tradycji konserwatyzmu, który w takim samym stopniu odciął się od tomistycznego racjonalizmu jak jego przeciwnicy. Tomistyczna koncepcja polityki sprowadza się do prostego stwierdzenia, że zarówno władza, jak i lud zobowiązane są do troski o dobro wspólne. Władca, który sprzeniewierza się dobru wspólnemu, staje się tyranem, natomiast dobry władca w swoich działaniach kieruje się prawym rozumem praktycznym. Nowożytność odcina się od koncepcji polityki jako sztuki rozumnego realizowania tego co dobre. I to zarówno po „prawej”, jak i „lewej” stronie. Polityka staje się techniką, wyrazem woli (rządzących albo rządzonych) bądź też polem do przeprowadzania racjonalistycznych eksperymentów. (Od razu zaznaczam, że nowożytny racjonalizm nie ma nic wspólnego z racjonalizmem Arystotelesa albo św. Tomasza. Dla tych ostatnich zadaniem rozumu było poznawanie obiektywnej rzeczywistości, natomiast nowożytnicy zajmują się wymyślaniem tej rzeczywistości na nowo, zgodnie z własnymi upodobaniami i z góry przyjętymi założeniami).

Odcięcie nowożytnej polityki od arystotelesowsko-tomistycznej koncepcji prawego rozumu praktycznego doprowadziło do tego, że nowożytne koncepcje polityki w dużej mierze udzielają przyzwolenia na stosowanie przemocy w polityce. „Prawica” przyzwala na stosowanie przemocy przez władcę w stosunku do ludu, a „lewica” przez lud w stosunku do władzy. Słowa Adama Wielomskiego idealnie oddają istotę nowożytnego konserwatyzmu:

(...) lud zawsze winien być rozpędzany i pałowany. Inaczej popada w pychę i staje się bezczelny, domagając się socjalizmu. A wszelka władza ma przecież charakter katechoniczny i pochodzi od Boga. Lud to bezkształtna materia, której należy nadać formę. Pałka dobrze się ku temu nadaje. I czasem nie widzę innego wyjścia. Jak pisał Charles Maurras, "demos był cywilizowany zawsze dzięki batom, które dostawał". (...) Redaktor Naczelny naszego portalu, kol. Arkadiusz Meller skomentował słusznie moją myśl: "Warcholstwu związkowemu mówimy zdecydowane nie!". To jest istota problemu. Z jednej strony władza, z drugiej strony tłum. Konserwatysta instynktownie jest po stronie władzy, gdyż ta gwarantuje porządek. Jest ostoją porządku. Tłum ma w sobie coś zwierzęcego. Każdy tłum. (O syndykalistach blokujących Sejm).

Przekonanie Adama Wielomskiego o tym, że „lud to bezkształtna materia, której należy nadać formę”, jest par excellence wyrazem nowożytnego światopoglądu (który w silnym stopniu spokrewniony jest z platonizmem). Nie ma tu miejsca na koncepcję obiektywnej natury człowieka, którą rządzący powinni odkrywać i SZANOWAĆ. W nowożytnych koncepcjach politycznych władca staje się niejako „stwórcą” ludu. To władza tworzy „nowego człowieka”, i to według własnej wizji. U podstaw Rewolucji Francuskiej czy też Rewolucji Październikowej leżało takie właśnie przekonanie: „oświeceni” przywódcy rewolucjonistów przejęli władzę, aby „wyzwolić” lud z jego fałszywej świadomości i nadać mu nową, rzekomo właściwą, formę. Taka sama idea przyświecała pruskim konserwatystom. To pruskie państwo miało stworzyć nowy kolektyw (Volksgemeinschaft) i to za pomocą tych samych środków co rewolucjoniści, czyli biurokracji, policji i szkolnictwa państwowego.

W Polsce w tej chwili także mamy do czynienia z procesem hodowania nowego człowieka. Władza powoli przechodzi w ręce Nowej Lewicy, która odrzuciła koncepcję obiektywnej natury człowieka (z czego wynika m.in. propagowanie homoseksualizmu). Nowa Lewica, odrzucając twierdzenie, że natura człowieka została stworzona przez Boga, siłą rzeczy musiała uczynić człowieka stwórcą samego siebie. A tym samym: państwo. Państwo w rękach Nowej Lewicy tworzy więc nowego człowieka, wolnego od wszelkich „przesądów” i moralnych ograniczeń. W końcu tłum jest tylko bezkształtną materią, której władza nadaje formę...

Nowożytne koncepcje lewicowe i prawicowe są więc z sobą blisko spokrewnione. Taka jest cena odrzucenia koncepcji prawego rozumu praktycznego, którym kierować powinni się zarówno rządzący, jak i rządzeni. Każdy stosownie do swoich zadań i możliwości.

Jako schmittianin, Adam Wielomski nie rozumie koncepcji prawego rozumu praktycznego. Dlatego też bez żadnych ogródek stwierdza, że „konserwatysta instynktownie jest po stronie władzy, gdyż ta gwarantuje porządek”. Adam Wielomski myli się, twierdząc, że władza niejako automatycznie gwarantuje porządek. W nowożytności władza stała się narzędziem „formowania” ludu według wszelkiej maści wizji nowego człowieka (albo po prostu polem walki o zaspokajanie swoich interesów). 

Swoją wizję także ma i Palikot. W przypadku gdyby przejął władzę, zacząłby ją odpowiednio wdrażać w życie. Członkowie założonego przez Adama Wielomskiego Ruchu Odparcia Palikota prawdopodobnie zaczęliby stawiać mu opór. Natomiast Adam Wielomski, jak przystało na prawdziwego konserwatystę, będzie musiał stanąć po stronie władzy. I wtedy nie pozostanie mu nic innego, jak nawoływać Palikota do pałowania katolików...