11.28.2019

Podziękowania

Szanowni Państwo, 

dziękuję bardzo za lekturę mojego bloga. W najbliższym czasie planuję stworzyć własną stronę internetową, na której będę umieszczać linki do moich publikacji i wystąpień. Póki co zapraszam na mojego fanpage'a.

Pozostańmy w kontakcie! 

Magdalena Ziętek-Wielomska

12.03.2017

PZN 07. Polak etniczny czy Polak „narodowy”?

Socjolog postmodernistyczny Zygmunt Bauman powiedział w jednym z wywiadów, że „Europa jest już w jakimś stopniu, i coraz bardziej się staje, terytorium diaspor. Można być dziś Polakiem równie dobrze w Londynie czy Edynburgu, jak w Warszawie czy Toruniu”. Należy postawić pytanie o to, czy tak opisaną tożsamość „diasporyczną” można postawić na równi z tożsamością narodową?

12.01.2017

Dekoncentracja kapitału jako ekonomiczny warunek pokoju - wystąpienie konferencyjne

 Konferencja "Warunki pokoju w świecie"

Bez wątpienia wojnom sprzyja koncentracja kapitału i zacieśnianie się sojuszu między dużymi przedsiębiorstwami oraz biurokracją państwową. Np. A. Doboszyński wskazywał na to, że państwu łatwiej porozumieć się z kilkoma korporacjami niż z wieloma małymi i średnimi przedsiębiorcami, szczególnie w przypadku konieczności prowadzenia działań wojennych. W swojej „Ekonomii miłosierdzia” pisał on tak: „Skoncentrowany przemysł niezmiernie łatwo przestawić z produkcji pokojowej na produkcję wojenną, zależy to bowiem od decyzji małego zespołu ludzi „miarodajnych”: tam natomiast, gdzie miliony ludzi pracuje na własnych warsztatach, trzeba przekonać większość tych ludzi o konieczności produkcji wojennej, by móc do niej przystąpić. W kraju o własności upowszechnionej przygodny dyktator musi się liczyć z głęboką niechęcią do zbrojeń i wojny, cechującą szarego obywatela; niechęć tę trudniej przełamać u mrowia indywidualnych wytwórców niż u robotników wielkiej fabryki, podatnych na wszelką agitację. Dzieje uczą, że w pokoju kochają się społeczeństwa samorządne, podczas gdy jedynowładcy oraz oligarchie (o scentralizowanej dyspozycji własności) dopatrują się dla siebie korzyści w wywoływaniu wojen”. Wydaje się więc, że jednym z warunków pokoju jest przeciwstawienie się tendencji do wywłaszczania klasy średniej, który odbywa się na naszych oczach. Postulat taki stawiali m.in. niektórzy przedstawiciele narodowej demokracji, jak również dystrybucjoniści, w tym przede wszystkim H. Belloc i G.K. Chesterton.

11.19.2017

Pro vita bona 1: Rozumieć, by dobrze żyć

Rozmowa z Panią Magdaleną Ziętek-Wielomską prezesem Fundacji Pro Vita Bona na temat ludzkiej natury, pojęciami dobra i prawdy. Zastanowimy się również na ile cybernetyka dostarcza wiedzy i rozwiązań dla ludzi chcących żyć dobrze.
Cyber Radio


Wykład: Wiek Azji – wiek bez narodów?

Wiek Azjiwiek bez narodów? - Wykład wygłoszony podczas konferencji zorganizowanej przez NAI Warszawa: "Jaka Polska w Wieku Azji?"

Ostatnie wydarzenie związane z Katalonią są jednym z przejawów kryzysu państwa narodowego i tożsamości narodowej, która wykształciła się w Europie na przestrzeni ostatnich wieków. Proces ten jest pozytywnie oceniany przez zwolenników budowy większych ciał politycznych, takich jak np. UE w formie państwa federalnego, euroazjatycki blok kontynentalny czy też nawet państwo światowe. Proces ten przyjmowany jest entuzjastycznie także przez zwolenników eurofaszystowskich koncepcji tożsamościowych czy też libertarian hołdujących koncepcji „Europy tysiąca Liechtensteinów”. Koncepcja tradycyjnego państwa narodowego i tożsamości narodowej znajduje się w coraz większej defensywie. Należy zadać pytanie, która z tych koncepcji jest najbardziej pożądana z punktu widzenia twierdzeń socjocybernetyki, w szczególności socjocybernetycznej analizy systemów autonomicznych.  

„Dwie korony” – recenzja filmu na temat o. Maksymiliana Kolbe

W połowie października wszedł na ekrany kin film Michała Kondrata poświęcony życiu św. o. Maksymiliana Kolbe pt. „Dwie korony”. Film jest połączeniem dokumentu z sekwencjami fabularyzowanymi. Reżyserowi udało się pozyskać do współpracy takie gwiazdy kina jak Paweł Deląg, Cezary Pazura, czy też Artur Barciś.

Wejście tego dzieła na sale wielkich multipleksów jest bardzo ważnym wydarzeniem. Wbrew temu co twierdzą niektórzy „spece od sprzedaży”, okazuje się, że filmy poruszające poważne i trudne zagadnienia, cieszą się dużą popularnością. Warunek jest tylko jeden: unikanie wszelkiej kiczowatości, co Michałowi Kondratowi w dużej mierze się udało.

Niemcy dla Europy czy Europa dla Niemiec? (2)

Tak jak pisałam w pierwszej części artykułu, nikt chyba nie może już zaprzeczyć, że Niemcy są najsilniejszym państwem Unii Europejskiej i jej nieformalnym liderem. Inną sprawą natomiast jest ocena tego stanu rzeczy. Podczas gdy jedni widzą w tym widmo niemieckiej hegemonii, inni liczą na to, że Europa, pod niemieckim przywództwem, będzie mogła wyemancypować się spod wpływów USA.
Dominacja Niemców w Unii Europejskiej przejawia się przede wszystkim w dwóch aspektach. Po pierwsze, chodzi o ich gospodarkę, która jest najsilniejszą europejską gospodarką. Po drugie, chodzi o agendę progresywistyczną, której nasi zachodni sąsiedzi są prominentnym wyrazicielem. Te dwa czynniki wyznaczają też oś podziałów i najważniejszych stanowisk reprezentowanych na europejskiej scenie politycznej odnośnie tego kraju. W pierwszej części artykułu przedstawiłam progresistów, którzy życzą sobie niemieckiej dominacji gospodarczej, gdyż dzięki temu kraj ten będzie mógł być sprawnym narzędziem realizacji agendy progresywistycznej. W tej części przyjrzymy się części intelektualistów prawicowych, tradycjonalistycznych i konserwatywnych, którzy z takich czy innych powodów odczuwają głęboką niechęć do USA i marzą o tym, by Niemcy wypędzili Amerykanów z Europy i umożliwili naszemu kontynentowi ostateczną emancypację spod władzy tego państwa.

9.02.2017

Niemcy dla Europy czy Europa dla Niemiec? (1)

Nikt chyba nie może już zaprzeczyć, że Niemcy są najsilniejszym państwem Unii Europejskiej i jej nieformalnym liderem. Inną sprawą natomiast jest ocena tego stanu rzeczy. Jedni widzą w tym widmo niemieckiej hegemonii czy też niemieckiego imperializmu, inni natomiast liczą na to, że Europa wreszcie, pod niemieckim przywództwem, będzie mogła wyemancypować się spod wpływów hegemonii amerykańskiej.
Dominacja Niemców w Unii Europejskiej przejawia się głównie w dwóch aspektach. Po pierwsze, chodzi oczywiście o ich gospodarkę, która jest najsilniejszą europejską gospodarką. Po drugie, chodzi o agendę progresywistyczną, której nasi zachodni sąsiedzi są w tej chwili najbardziej prominentnym wyrazicielem. Te dwa czynniki wyznaczają też oś podziałów i najważniejszych stanowisk reprezentowanych na europejskiej scenie politycznej odnośnie tego kraju. Pierwsza grupa to progresiści, którzy życzą sobie niemieckiej dominacji gospodarczej, gdyż dzięki temu kraj ten będzie mógł być sprawnym narzędziem realizacji agendy progresywistycznej.


6.25.2017

PZN 06.Czy kapitał ma narodowość?

Cykl PZN – Podstawowe założenia nacjokratyzmu

Aby udzielić odpowiedzi na postawione w tytule wystąpienia pytanie należy starannie odróżnić instytucję narodu od instytucji państwa narodowego.  „Kapitał” może bowiem „posiadać narodowość” w podwójnym znaczeniu: może być podporządkowany interesom narodu i/albo państwa narodowego. „Kapitał” może także działać  na niekorzyść jednej z tych instytucji, bądź też obydwu naraz.

Ziętek-Wielomska: O polskim i amerykańskim pojmowaniu wolności

Do napisania tego tekstu skłoniły mnie refleksje, które zrodziły się we mnie w trakcie bardzo ciekawego wystąpienia amerykańskiego politologa i kandydata Donalda Trumpa na ambasadora USA przy UE, prof. Theodora Mallocha.  Wystąpienie miało miejsce podczas konferencji „Czy Unia Europejska może być Stanami Zjednoczonymi Europy?”, która odbyła się 12 maja w Sejmie Rzeczypospolitej Polskiej.
W pierwszej części swojego wystąpienia Ted Malloch mówił o roli, którą Polska odegrała w procesie upadku Bloku Wschodniego, o Janie Pawle II, jak również o innych postaciach reprezentujących polską tradycję wolnością, jak choćby Kazimierz Pułaski. W drugiej części uzasadniał tezę dlaczego UE nie może i nie powinna stać się państwem federalnym w formie Stanów Zjednoczonych Europy. Jego główny argument odwoływał się do zasady subsydiarności, która –  jak sam pokazał –  wywodzi się ze scholastyki, a później stała się jedną z naczelnych zasad Katolickiej Nauki Społecznej. Malloch słusznie przypomniał, że zgodnie z tą zasadą człowiek powinien mieć możność swobodnego kształtowania swojego otoczenia, natomiast scentralizowane struktury biurokratyczne coraz bardziej mu to uniemożliwiają. W przypadku powstania państwa europejskiego sytuacja jeszcze bardziej się pogorszy. Malloch odwoływał się także do wielokulturowej tradycji Europy, która diametralnie różni się od okoliczności powstania USA.

Tekst ukazał się w tygodniku Najwyższy Czas!

Polski Episkopat wobec nacjonalizmu

28 kwietnia b.r. odbyła się oficjalna prezentacja dokumentu Konferencji Episkopatu Polski przygotowanego przez Radę ds. Społecznych pt. „Chrześcijański kształt patriotyzmu”. Główną tezą, czy też przesłaniem tegoż dokumentu jest promowanie wśród Polaków patriotyzmu i jednocześnie zwalczanie nacjonalizmu.
Ogólna wymowa stanowiska zajętego przez polskich biskupów jest taka: patriotyzm jest dobry, nacjonalizm należy potępić. Jak czytamy w dokumencie: „Kościół w swoim nauczaniu zdecydowanie rozróżnia szlachetny i godny propagowania patriotyzm oraz będący formą egoizmu nacjonalizm”.
Dokument ten oczywiście nie wziął się znikąd, jest on bowiem przejawem ogólnej kondycji naszego rodzimego Kościoła. Można by ją w skrócie opisać w następujący sposób: zupełna zapaść intelektualna połączona z wpisaniem się w układ postsolidarnościowy PO-PiSu oraz z silnym uzależnieniem się od dotacji unijnych. Kształt omawianego tutaj dokumentu jest pochodną właśnie tych trzech czynników. 

Myśl Polska, nr 23-24 (4-11.06.2017)


6.01.2017

Modelowanie kobiecości


Z Magdaleną Ziętek-Wielomską, filozofem, o tym, jak chrześcijaństwo doceniło rolę kobiet, rozmawia Dorota Niedźwiecka

Chrześcijaństwo zweryfikowało to podejście.
– Uznało kobietę za istotę duchowo autonomiczną – mogła angażować się w działalność społeczną: charytatywną czy polityczną oraz zostać uznana za świętą czy za doktora Kościoła. Przykładem może tu być królowa Polski Jadwiga Andegaweńska, św. Hildegarda, która korespondowała z papieżem i nie wahała się upominać cesarza Fryderyka I, czy św. Katarzyna ze Sieny, która napominała papieży. Owszem, zdarzało się że w praktyce nie zawsze je doceniano. Zdarzali się święci, którzy lękali się i – nazwę to eufemistycznie – nie lubili kobiet. Nie umniejsza to jednak roli, jaką w kształtowaniu kobiecych modeli w Europie odegrało chrześcijaństwo.


Fragment wywiadu:



 Pełna wersja ukazała się w: Przewodnik Katolicki 8/2017

M. Ziętek-Wielomska, A. Wielomski: The Europe of Nations and its Future. Nationalism, Euroscepticism, Natiocratism – nowa książka w serii Biblioteka Konserwatyzm.pl

The topic of the booklet in front of you is the issue of nationalism as well as Euroscepticism in the European Union and in particular a new phenomenon, which is emerging before our eyes, i.e. nationalism at a European level.
European nationalism? This conceptual cluster is internally contradictory only at a first glance. The era when nationalists from one country shot at nationalists from a neighbouring one is a thing of the past. In a globalized world and integrated Europe nationalism perceived in such a way is long gone. It is a historic relic, which could be exhibited in an ideological museum. Its last remaining followers could be dubbed indeed as “dinosaurs”. Contemporary European nationalists, or as they describe themselves – patriots – do not stare into the past and do not cherish memories of prior conflicts. Euro-nationalists are not nostalgic, but they are focusing on the future.
The ascertainment stated above is the result of our trip to the European Parliament in Strasbourg, which we took in December of 2015 and our conversations that we had with the members of the European Parliament associated with the Europe of Nations and Freedom Group consisting of so-called Eurosceptics.
The purpose of this work is to examine the origins, the essence and the perspectives of Euro-nationalism.

The book is avalaible hier:

More information: 

Przegrani z przyczep

Tytuł poniższego tekstu odwołuje się do tytułów dwóch artykułów opublikowanych w mediach głównego nurtu dotyczących elektoratu polityków niepopieranych przez establishment. Pierwszy z nich to tekst autorstwa Pawła Strawińskiego „Donald Trump prezydentem. Decyzję podjęto w przyczepie”, opublikowany 9 listopada 2016 r. na stronie www.forbes.pl
 
Drugi artykuł to tłumaczenie tekstu z niemieckiej gazety „Süddeutsche Zeitung” pt. „Front przegranych”, który został opublikowany 23 kwietnia br. przez portal www.onet.pl

Zestawienie obydwu tekstów stanowi doskonałą okazję do przeprowadzenia analizy środków propagandowych używanych przez te media, które coraz bardziej zatrwożone są „brunatnieniem świata”. (Na marginesie wskażę, że wspomniane wyrażenie „brunatniejący świat” usłyszałam kilka dni temu podczas prelekcji jednego z gdańskich masonów na temat filozofii masońskiej). Uderzające podobieństwa w ogólnej konstrukcji obydwu tekstów, jak i używanych stereotypach, środkach stylistycznych etc. każą przypuszczać, że zostały one napisane według odgórnych instrukcji.
Nie mam bowiem żadnych wątpliwości, że mamy do czynienia z profesjonalnie prowadzoną wojną informacyjną, koordynowaną przez te ośrodki władzy, które w największym stopniu czują się zagrożone przez proces przebudzania się społeczeństw, które wydawały się być już definitywnie uśpione przez dobrobyt, medialną papkę i ideologiczną indoktrynację. 

2.22.2017

OHP 06. „Republika proboszczów” przeciwko margrabiemu Wielopolskiemu

Cykl OHP - Odplamianie historii Polski

Z Janem Engelgardem rozmawia Magdalena Ziętek Wielomska

Pojawienie się Wielopolskiego na scenie politycznej było związane z kryzysem, jaki nastąpił w Królestwie Polskim po klęsce Rosji w wojnie krymskiej. Nagle okazało się, że potężne państwo Mikołaja I jest słabe. Sytuację tę zaczęły wykorzystywać środowiska spiskowe, które mniej więcej od roku 1860 zaczynały się uaktywniać. Szczególnie ważny był tutaj pogrzeb wdowy po generale Sowińskim, który stał się manifestacją polityczną. Petersburg nie wiedział, jak się do tego ustosunkować.

Ponieważ państwo było osłabione, nie chciano stosować zbytnich represji. W związku z tym pojawiła się koncepcja rozwiązania politycznego, czyli powrotu do pewnej formy autonomii dla Królestwa. Do realizacji tej koncepcji zostały wybrany margrabia Wielopolski. Wielopolski traktował politykę jako realizację tego, co możliwe. Dlatego już na początku odrzucił możliwości odzyskania przez Polskę pełnej niepodległości w granicach sprzed pierwszego rozbioru, co było programem konspiracji Czerwonych. Jego celem był powrót Królestwa Polskiego do takiego zakresu autonomii, jakim cieszyło się ono na początku swojego istnienia. Pierwszymi krokami do realizacji tego celu miały być pełne spolszczenie administracji, reformy gospodarcze i reforma samorządowa. Jednym słowem, chciał budować autonomię Polski od dołu.

Problemem Wielopolskiego była jednakże to, że nie potrafił przekonać tych, którzy chcieli być kokietowani, przekonywani. Przede wszystkim nie udało mu się uzyskać poparcia dla swojej polityki ze strony Kościoła. Teoretycznie Kościół powinien był go poprzeć, gdyż alternatywą dla jego reform była rewolucja i triumf środowisk radykalnych. Kościół, a szczególnie kler niższego szczebla, uległ jednakże agitacji ze strony środowisk wrogich katolicyzmowi. Inspiratorem tzw. nabożeństw czy też mszy za ojczyznę był Ludwik Mierosławski. Żywiołom rewolucyjnym udało się więc zbałamucić społeczność katolicką. Ostatecznie duchowieństwo wyższego szczebla musiało wybrać, czy chce być z narodem, czy przeciwko niemu. Nawet arcybiskup Feliński, który Wielopolskiemu sprzyjał, wobec naporu ze strony narodu i samego kleru, zaczął przechodzić na pozycje neutralne.

Wielopolskiemu nie udało się stworzyć obozu wewnątrz-polskiego, który wspierałby jego politykę. Natomiast branka zaostrzyła sytuację. Rozpoczął się jeden z najtragiczniejszych epizodów w historii Polski, czyli powstanie styczniowe.

Wykorzystana literatura:
Zygmunt Szczęsny Feliński, Pamiętniki, Instytut Wydawniczy PAX 1986

1.30.2017

Cywilizacyjne deliberacje - wywiad dla "Opcji na prawo"

Z Magdaleną Ziętek-Wielomską, filozofem, prawnikiem, założycielką fundacji Instytut Badawczy Pro vita bona, wykładowcą Narodowej Akademii Informacyjnej w Warszawie, publicystką portalu www.konserwatyzm.pl oraz tygodnika Myśl Polska – rozmawia Dorota Niedźwiecka.

„Brońmy naszej cywilizacji” – słyszymy zachęty osób i grup, którym zależy na zachowaniu europejskiej tożsamości. Czego dokładnie chcą bronić?

Zanim wyjaśnimy, czego możemy bronić, warto przyjrzeć się temu, na kogo dokładnie wskazuje liczba mnoga. Środowisk, które stosują taką retorykę, jest wiele: środowiska katolickie, nacjonalistyczne i te w sposób autentyczny odwołujące się do treści neofaszystowskich. Czuję się upoważniona do mówienia w imieniu tych osób, którym bliska jest narodowa demokracja oraz pojęcie cywilizacji łacińskiej – stworzone przez prof. Feliksa Konecznego, a redefiniowane przez doc. Józefa Kosseckieg. Cywilizacja łacińska to cywilizacja personalistyczna. I mocno podkreślamy, że nie jest ona tożsama z cywilizacją zachodnią, rozumianą jako wyrosłą z oświecenia, ani z czymś, co niektórzy określają „cywilizacją chrześcijańską”.

Jednak chrześcijaństwo jest cechą konstytutywną, określającą tożsamość Europy.

Jedną z cech. Cywilizacja łacińska definiuje się przez wiele czynników, a katolicyzm (ale nie protestantyzm i nie prawosławie) jest jednym z nich.

Skoro dookreśla ją religia katolicka, a nie religie chrześcijańskie, oznaczałoby to, że cywilizacja łacińska obejmuje część Europy, i to nie tak dużą część.

Koneczny wyklucza z cywilizacji łacińskiej protestantyzm luterański (należący zdecydowanie do cywilizacji bizantyjskiej, czyli stadnej, w której religia podlega państwu), a zalicza do niej protestantyzm anglosaski, anglikanizm i taki protestantyzm kalwiński, jaki jest w Holandii czy Stanach (ze względu na elementy decentralizacyjne wobec państwa). Kossecki postrzega tę klasyfikację inaczej: podkreślając w tych ostatnich prymat ekonomii nad etyką, wyklucza je z cywilizacji łacińskiej.


Czym różni się podejście prof. Konecznego od doc. Kosseckiego?

Metodologią. Koneczny był empirystą, posługiwał się metodą indukcyjną. Na podstawie obserwacji rzeczywistości współczesnej i historycznej pogrupował cywilizacje i je opisał. Natomiast Kossecki podszedł do badań w sposób dedukcyjny, aksjomatyczny. Stworzył wiele kryteriów, które można ze sobą kombinować, i w ten sposób opisać pewne typy cywilizacyjne, z których część już zaistniała i została opisana np. przez Konecznego, część zaistnieje, a części być może nigdy nie będzie. Metoda Kosseckiego jest bardziej diagnostyczna. Spośród kryteriów, którymi się posługiwał, najważniejsze są dwa: stosunek norm poznawczych do ideologicznych i stosunek norm etycznych do prawnych. W określonej cywilizacji może być tak, że poznanie prawdy jest nadrzędne wobec norm ideologicznych, może się z nimi pokrywać lub może być im podporządkowane. Etyka jest nadrzędna wobec prawa, pokrywa się z prawem lub jest podporządkowana prawu. Kossecki zdefiniował cywilizację łacińską jako tę, w której normy poznawcze dominują nad ideologicznymi oraz normy etyczne nad prawnymi. Jej cechą charakterystyczną jest dążenie do poznania obiektywnej prawdy i realizacji dobra przede wszystkim za pomocą etyki, czyli – można powiedzieć – zasad dobrowolnych, spontanicznych, a nie z przymusu prawnego. Dla cywilizacji bizantyjskiej, na przykład, charakterystyczny jest prymat ideologii nad poznaniem prawdy (jeśli państwo powie, że coś jest prawdą to uznaje się to za prawdę) i norm prawnych nad etycznymi.

W tym kontekście cywilizacja łacińska oznaczałaby bardzo ludzką cywilizację.

Tak. Idąc głębiej: jednym z jej filarów jest kultura grecka, która wytworzyła pojęcie prawdy poznawanej rozumowo (w starożytnej Grecji nastąpiło wyzwolenie od mitu przez filozofię) i kultura rzymska, która kojarzy się z systemem prawnym, w której normy prawne wynikały nie tyle z woli państwa, co z etyki. Te dwa elementy zostały uzupełnione o filar chrześcijaństwa w rozumieniu przedschizmowym – z przekonaniem, że istnieje nieśmiertelna dusza, że człowiek ma tę samą osobową naturę co Bóg, czyli jest wolny i rozumny, i z tej natury bytu osobowego wynika jego miejsce w porządku kosmicznym, powyżej roślin i zwierząt. To „chrześcijaństwo przedschizmowe” lub, jeśli ktoś woli: katolicyzm, samo się zlatynizowało, rozwijając – pod wpływem odkrytych w średniowieczu pism Arystotelesa – racjonalną naukową teologię. (Na marginesie: w XII-XIII wieku przedstawiciele chrześcijaństwa, judaizmu i islamu podjęli się wyjaśniania swoich religii za pomocą metodologii Arystotelesa i toczyli między sobą dyskusje na ten temat; chrześcijaństwo jako jedyne ostatecznie wykształciło racjonalistyczną teologię, pozostałe dwa wyznania nie weszły na tę ścieżkę).


Porządkując pojęcia, podkreśla pani, że chrześcijaństwo nie jest cywilizacją – lecz jej składową. A przecież słyszymy nieraz sformułowanie „cywilizacja chrześcijańska”. Czy to pojęcie pochodzi z innych koncepcji cywilizacyjnych niż te przez panią badane?

To jest przykład pomieszania pojęć. Pojęcie „cywilizacji chrześcijańskiej” zostało wymyślone przez protestantów, a potem przejęte przez katolików, którzy nie dostrzegali, że nie jesteśmy jedną cywilizacją. W założeniach – antropologicznych – katolicyzm, protestantyzm (i prawosławie) jednak zbyt się od siebie różnią, by takie ujednolicenie uzasadnić.

Zadanie dookreślenia europejskiej tożsamości komplikuje jeszcze bardziej pojęcie „cywilizacji zachodniej”.

Zachodniej, czyli oświeceniowej. Norman Davies, pisząc o niej, podkreślał że w oświeceniu dokonano przeciwstawienia „postępowego Zachodu” i „zacofanego, barbarzyńskiego Wschodu”, czego konsekwencje do dziś obserwujemy w mentalności na Sachodzie, bardzo silnie antagonizmującej te dwa obszary. Z Europy, dzielonej na Zachód i Wschód – świadomościowo wypada środek, co ma negatywne skutki dla Polski. Stajemy się wtedy – na poziomie postrzegania – linią frontu. To już nie jest tak, że możemy być stadium, które łączy jedno z drugim. Nie ma możliwości połączenia: jest „albo – albo”. I albo podporządkujemy się temu, co płynie z Zachodu, albo zostaniemy uznani za „dzikusów". A jeśli jesteśmy tak postrzegani, to także traktowani lub – co gorsze – sami tak traktujemy siebie.

Wracając do pierwszego pytania, czego więc dziś bronimy: cywilizacji łacińskiej, „cywilizacji” chrześcijańskiej czy cywilizacji zachodniej?

Życzyłabym sobie, byśmy budowali tę pierwszą. Ale w Europie tej cywilizacji już nie ma. Ci, którzy chcą dookreślać tożsamość Kontynentu, by w ten sposób czynić go silnym np. wobec islamu, sami już do cywilizacji łacińskiej nie należą.

Proszę wyjaśnić.

Jeśli ktoś odwołuje się tylko do „cywilizacji” chrześcijańskiej („Musimy bronić chrześcijaństwa przed islamem”), de facto sprowadza to wezwanie do wojny religijnej. Cywilizacja łacińska to coś dużo głębszego niż chrześcijaństwo. To także model edukacji, kładący nacisk na literaturę klasyczną, na to, żeby rozumieć świat i ludzi. Model pełen roztropności, pokory wobec skomplikowania rzeczywistości, unikania różnych jednostronności, uproszczeń. Kształcenie klasyczne miało na celu stworzenie pewnego typu człowieka, realizującego potrzebę rozumienia rzeczywistości, pomimo świadomości, że ludzki rozum ma swoje ograniczenia. Osobom, które mówią dziś o „cywilizacji” chrześcijańskiej, często brakuje tego zrozumienia, że rzeczywistość jest skomplikowana i nie da się wszystkiego sprowadzić tylko do prawd wiary religijnej. 

Powiedziała pani, że na końcu mamy już tylko wojnę religijną.

Tak, bo jedni wierzą w to, drudzy wierzą w tamto i nie ma już możliwości odpowiedzenia na pytanie: „Co jest lepsze dla człowieka?”. A w cywilizacji łacińskiej jest jeszcze miejsce – powiem o tym teraz – na koncepcję prawa natury, która zakłada, że po pierwsze istnieje pewien obiektywny porządek rzeczywistości, po drugie – rozum ludzki jest w stanie ten porządek pojąć i po trzecie – tylko wtedy gdy go będziemy rozumieć, jesteśmy w stanie żyć zgodnie ze swoją naturą. Bo jesteśmy bytami rozumnymi i wolnymi, więc bez rozumienia rzeczywistości nie jesteśmy de facto pełnymi osobami. Proces rozumienia jest, oczywiście, rozłożony w czasie, i im więcej mamy informacji o funkcjonowaniu świata, tym lepiej rozumiemy naturę naszą i otoczenia. 

(...)

Całość dostępna w najnowszym numerze "Opcji na prawo": 

OHP 05. Między rewolucją a Rosją

CYKL: ODPLAMIANIE HISTORII POLSKI

Po klęsce powstania listopadowego „naród polityczny” przeniósł się za granicę w celu kontynuowania tego dzieła, które zakończyło się właśnie klęską. Większa część uczestników Wielkiej Emigracji nie wyciągnęła wniosków z tego, co się stało: przegrane powstanie nie stało się lekcją realizmu politycznego. I tak m.in. za sprawą Henryka Kamieńskiego kontynuowano romantyczne idee rewolucyjne i pracowano nad przygotowaniem kolejnego powstania. Dużą rolę odegrała także poezja romantyczna Mickiewicza, Słowackiego i innych. Skutkiem tego było pojawianie się coraz to kolejnych spisów – liberum conspiro.
Polacy odgrywali jedną z głównych ról w europejskich ruchach rewolucyjnych. Okazaliśmy się być materiałem podatnym na tego typu tendencje, co dziwi, zważywszy na to, że Polacy wydawali się być przywiązani do religii katolickiej. Zderzenie z inspirowanym przez masonerię ruchem rewolucyjnym polskiego poczucia religijnego wydało dziwną symbiozę teoretycznie konserwatywnych Polaków ze światem rewolucji .
Inną wizję polityczną realizował m.in. Wincenty Krasiński, który przeprowadził Polskę przez epokę paskiewiczowską. Po klęsce straciliśmy wojsko, sejm, konstytucję, ale Polska nie straciła administracji i szkolnictwa. Krasiński zabiegał o to, by jak najlepiej wykorzystać to, co zostało, poza tym starał się m.in. o to, żeby nie został osłabiony wpływ Kościoła katolickiego.
Po doświadczeniach rabacji galicyjskiej i Wiosny Ludów w konserwatywnych kręgach polskiego ziemiaństwa zrodziła się wizja Rosji jako tarczy, która obroni Europę przed rewolucją. Zdawano sobie sprawę z tego, że z Europy Zachodniej zbliża się fala rewolucji, która przewróci porządek w Europie, i że sami nie jesteśmy w stanie go zatrzymać. W Rosji rewolucji nie było, poza tym Rosja brała czynny udział w tłumieniu rewolucji w Europie.

Literatura wykorzystana w filmie:
Henryk Kamieński, Rosja, Europa, Polska. Wstęp do badań nad Rosją i Moskalami, Czytelnik, 1999
Henryk Kamieński, O prawdach żywotnych narodu polskiego, Bruksela 1844
Uczestnicy ruchów wolnościowych w latach 1832-1855 (Królestwo Polskie): przewodnik biograficzny, Zakład Narodowy im. Ossolińskich, 1990
Adam Zamoyski, Święte szaleństwo. Romantycy, patrioci, rewolucjoniści 1776-1871, Wydawnictwo Literackie, 2015
Roman Kochanowicz, Tadeusz Skoczek (red.), Wincenty Krasiński. Życie społeczno-kulturalne Warszawy i Królestwa Polskiego, Warszawa-Opinogóra 2016
Henryk Rzewuski, Cywilizacja i religia, Biblioteka Konserwatyzm.pl, 2009

PZN 03. Nacjokratyzm a polityka społeczna i prawna

Cykl PZN – Podstawowe założenia nacjokratyzmu

Henryk Piętka za Leonem Petrażyckim przedstawił podział nauk na obiektywno-poznawcze oraz subiektywno-stosunkowe. Nauki obiektywno-poznawcze podzielił na teoretyczne, opisowe i historyczne, natomiast nauki subiektywno-stosunkowe na nauki normatywne oraz celowościowe. Do tych ostatnich należy polityka społeczna, czyli nauka o możliwie najdoskonalszym uporządkowaniu życia społecznego. Należy postawić pytanie, do której/których z tych nauk należy nacjokratyzm.

12.07.2016

Wywiad na temat cywilizacji łacińskiej na falach Radia Wnet (7 XII 2016)

Wywiad na temat  o istocie cywilizacji łacińskiej, a także przyczynach i przejawach jej erozji na falach Radia Wnet (7 XII 2016). Zapis gotowy do odsłuchania jest dostępny tutaj (na samym dole strony):

PZN 02.: Nacjokratyzm a psia krzywa pościgu

Podstawowe założenia nacjokratyzmu (PZN 02.):  Nacjokratyzm a psia krzywa pościgu 

Cybernetyczna teoria związków przyczynowych zakłada, że stan konkretnego obiektu w konkretnej chwili zależy od jego przyszłości, która jest celem. Stany z przyszłości, czyli cele są więc przyczyną stanów poprzednich. W kontekście tych założeń należy sobie postawić pytanie, jaki jest cel procesów globalizacyjnych w kontekście ideologii liberalnego kosmopolityzmu. Uświadomienie sobie tych celów jest niezbędne do tego, żeby zrozumieć bieżące działania polityczne zwolenników liberalnego kosmopolityzmu. A to jest niezbędne do tego, by móc wyprzedzać ich działania, a nie tylko na nie reagować.