10.15.2012

Leszek Miller a spuścizna Adolfa Hitlera



Lewica podrzuciła Hitlera prawicy. Przy każdej nadarzającej się okazji używa go jako straszaka. Tak też i było w przypadku ostatniego projektu ustawy zaostrzającej przepisy dotyczące aborcji. Leszek Miller wypowiadając się na temat projektu, stwierdził:  "Najważniejsze dla III Rzeszy było rodzenie dzieci – niezależnie w jakich warunkach itd. Solidarna Polska, wprowadzając ten projekt do Sejmu, czerpie natchnienie ze spuścizny Adolfa Hitlera"

Jak zwykle w kwestii narodowego socjalizmu, lewica cierpi na brak zgodności swoich sądów z rzeczywistością… Leszek Miller zdaje się nie wiedzieć, że najważniejsze dla III Rzeszy było rodzenie zdrowych niemieckich dzieci. Natomiast chore i niższe rasowo dzieci nie miały prawa do życia. System III Rzeszy opierał się więc na przekonaniu, że to człowiek decyduje, kto ma prawo żyć, a kto nie. Czyż lewicowy pogląd na sprawę aborcji nie ma korzeni dokładnie w tym przekonaniu? W przypadku narodowego socjalizmu absolutyzacji uległ interes kolektywu, w przypadku lewicy reprezentowanej przez Millera & spółkę, interes dorosłej jednostki. Zgodnie z ideologią Hitlera, zdrowe niemieckie dzieci miały wzmocnić biologiczną substancję narodu niemieckiego, by ten mógł poszerzać swoją przestrzeń życiową. Naczelnym interesem tego kolektywu była więc "samorealizacja" właśnie poprzez poszerzanie swojej przestrzeni życiowej. Natomiast naczelnym hasłem proaborcyjnego feminizmu jest samorealizacja kobiety. Jak widać, różnica między feminizmem a narodowym socjalizmem dotyczy wyłącznie tego, kto i w imię czyjej "samorealizacji" ma prawo decydować o życiu nienarodzonych. 

Największym paradoksem wypowiedzi Leszka Millera jest jednak fakt, że to rozporządzenie Generalnego Gubernatora Franka z dnia 9 marca 1943 r. wprowadziło pełną niekaralność aborcji dokonywanych przez Polki i przedstawicielki innych niższych narodów. Wygląda na to, że żądając dla Polek ułatwionego dostępu do aborcji, Miller niejako sam czerpie natchnienie ze spuścizny Adolfa Hitlera. 

Legalizacja aborcji dokonywanych na polskich dzieciach była elementem planu Himmlera, którego celem było wyniszczenie narodu polskiego. Niemcy – jako rzekomo silniejsza i doskonalsza rasa – uznali, że Polacy nie mają prawa do życia, a zajmowane przez nich tereny mają zostać zgermanizowane. Założenia Generalnego Planu Wschód znajdują się w dokumentach opublikowanych w numerze 2. Zeszytów Oświęcimskich. Warto się im przyjrzeć (http://socjocybernetyka.files.wordpress.com/2010/01/zeszytyoswiecimskie2.pdf). 

W piśmie doktora E. Wetzla, kierownika publicznej poradni Urzędu do spraw polityki rasowej (Leiter der Hauptstelle Beratungsstelle des Rassenpolitischen Amtes), do doktora G. Hechta, kierownika Wydziału do spraw folksdojczów oraz mniejszości tego samego urzędu z dnia 25 listopada 1939 roku czytamy m.in.: 

"Niezależnie od nieujawnionego jeszcze przyszłego rozwiązania prawnopaństwowej organizacji pozostałej Polski [tzn. nie włączonej do Rzeszy, MZ], należy wyjść z założenia, że pozostała Polska także i w przyszłości będzie się znajdowała pod dominującym wpływem Niemiec. (…) Pod względem rasowym ludność należy określić jako częściowo istotnie rodzajowo obcą, a w każdym razie nienadającą się do zasymilowania. W tych okolicznościach należy zasadniczo stwierdzić, że niemieckie państwo nie ma żadnego interesu w narodowym i kulturalnym podniesieniu i wychowaniu ani polskiej ani żydowskiej ludności pozostałego polskiego obszaru. (…) Z punktu widzenia polityki rasowej można zaproponować dwie możliwe drogi dalszej polityki na daleką metę na pozostałym polskim obszarze. Jedna i druga obejmuje wyłącznie plan, ażeby zarówno Polaków jak i Żydów utrzymać w jednakowy sposób na niskim poziomie życiowym i pozbawić ich wszelkich praw zarówno pod względem politycznym jak narodowym i kulturalnym. W tym wypadku Polacy i Żydzi byliby postawieni na równi. Jeśli chodzi o drugą stronę, to dla Polaków możliwość własnego kulturalnego i narodowego rozwoju byłyby tak samo ograniczone jak przy pierwszym projekcie. Natomiast Żydzi otrzymaliby nieco więcej wolności, przede wszystkim w zakresie kulturalnym i gospodarczym, tak że niektóre decyzje w sprawie zarządzeń administracyjnych i gospodarczych następowałyby przy współudziale żydowskiej ludności. Pod tym względem polityki wewnętrznej rozwiązanie to oznaczałoby jeszcze silniejsze gospodarcze skrępowanie Polaków przez Żydów, ale także Żydom dałoby powód do zasadniczych zażaleń i ciągłych trudności. (…) Opieka lekarska z naszej strony ma się ograniczyć wyłącznie do zapobieżenia przeniesienia chorób zakaźnych na teren Rzeszy. Jak dalece zapewniona jest opieka lekarska nad polską ludnością ze strony polskich względnie licznie się tu znajdujących żydowskich lekarzy, to nas nie interesuje, podobnie jak i kwestia lekarskiego narybku.  Wszystkie środki, które służą ograniczeniom rozrodczości, powinny być tolerowane albo popierane. Spędzenie płodu musi być na pozostałym obszarze Polski niekaralne. Środki służące do spędzania płodu i środki zapobiegawcze mogą być w każdej formie publicznie oferowane, przy czym nie może to pociągać za sobą jakichkolwiek policyjnych konsekwencji. Homoseksualizm należy uznać na niekaralny. Przeciwko instytucjom i osobom, które trudnią się zawodowo spędzaniem płodu, nie powinny być wszczynane policyjne dochodzenia [podkr. MZ]. Rasowo-hygienicznych zarządzeń w żadnym razie nie należy popierać".

Jak widać, postulaty autora listu nie zostały zrealizowane od razu, gdyż legalizacja aborcji nastąpiła dopiero w 1943 roku. 

Natomiast w notatce sporządzonej przez M. Bormanna  z 2 października 1940 czytamy: 

"Führer wyjaśnił, że potrzebujemy w Rzeszy wielkiej własności ziemskiej, abyśmy mogli wyżywić nasze wielkie miasta; wielka własność ziemska – podobnie jak i inne gospodarstwa rolne – potrzebuje do uprawy ziemi i do żniw sił roboczych, i to tanich sił roboczych. Gdy skończą się żniwa, mogą siły robocze wrócić do Polski. Gdyby robotnicy przez cały rok pracowali w rolnictwie, wówczas sami zjedliby znaczną część tego, co zostało zebrane, a zatem jest całkowicie słuszne, ażeby z Polski przybywali do uprawy ziemi i do żniw sezonowi robotnicy. My mamy z jednej strony przeludnione obszary przemysłowe, z drugiej brak sił roboczych w rolnictwie itd. Do tego zostaną użyci polscy robotnicy. Jest więc całkowicie słuszne, ażeby w Guberni istniał duży nadmiar sił roboczych, ażeby stamtąd rzeczywiście przybywali corocznie do Rzeszy potrzebni robotnicy. Bezwarunkowo należy baczyć, aby nie było żadnych "polskich panów"; tam, gdzie istnieją polscy panowie, powinni – jakkolwiek może to brzmieć twardo – zostać wytępieni. (…) Generalna Gubernia jest polskim rezerwatem, wielkim polskim obozem pracy. Polacy mają z tego korzyść, ponieważ utrzymujemy ich w zdrowiu, dbamy o to, ażeby nie wyginęli z głodu itd.; nigdy jednak nie wolno nam podnieść ich na wyższy poziom, gdyż wówczas staliby się anarchistami i komunistami". 

Z notatki Bormanna wynika, że Polacy mają wprawdzie być utrzymywani przy życiu, ale wyłącznie ze względu na swoją wartość użytkową. W przypadku utraty przydatności dla Rzeszy, Niemcom nie opłacałoby się już "utrzymywać ich w zdrowiu" oraz "dbać o to, ażeby nie wyginęli z głodu".

Natomiast list inspektora Policji Bezpieczeństwa i S.D. z Poznania z 12 grudnia 1941 r. do Centrali Przesiedleńczej w Łodzi zawiera projekt "rozwiązania kwestii polskiej". Przedstawiony przez autora listu plan przewiduje m.in.:

"4. Planowe wysyłanie żonatych Polaków i zamężnych Polek na roboty do Rzeszy. Uzasadnienie: W przeciwieństwie do wyżej podanego żądania, pozostawienia w miejscu rodzinnym osób nieżonatych, na roboty do Rzeszy należy wysyłać w pierwszym rzędzie Polaków żonatych. Przez to bowiem rozrywa się rodziny, co spowoduje, przy dłuższym tam zatrudnieniu, wydatne zmniejszenie liczby urodzeń. 5. Szeroko przeprowadzona sterylizacja polskich warstw prymitywnych. Uzasadnienie: Postulatu tego oraz jego rezultatów nie można w żadnym wypadku porównywać ze skutkami metod eugeniki. Warstwy wyższe, społecznie wartościowe, można znacznie osłabić już w przeciągu kilku pokoleń, przez zastosowanie środków podanych w punktach pod 1-4. Na skutek zarządzeń,  godzących w rodzinę i jej sytuację gospodarczą, warstwy te zawierałyby małżeństwa dopiero bardzo późno, a i potem zmuszone by były świadomie ograniczyć liczbę potomstwa. Natomiast ucisk gospodarczy, stosowany wobec prymitywnych warstw, nie przeszkodzi im w produkowaniu licznego potomstwa. Temu niepożądanemu przyrostowi naturalnemu można położyć kres jedynie przez środki wypleniające. Ponieważ zaś warstwa ta najczęściej nie przedstawia w procesie pracy zbyt wielkiej wartości, można by, również z gospodarczego punktu widzenia patrząc, przyjąć odpowiedzialność za tę metodę. Oczywiście należałoby, stosując ją, zrobić szeroki użytek z pojęcia "chory dziedzicznie wzgl. społecznie niepotrzebny". Rozchodzi się tutaj nie o negatywną metodę eugeniczną, lecz po prostu o sposób wyplenienia narodu". 

Generalnego Planu Wschodniego Reichführera SS dotyczy odpis pisma z 27 kwietnia 1942 r. W części poświęconej Polakom padają m.in. takie słowa: 

"Ich liczbę będzie się musiało ocenić na 20 do 24 milionów. Są oni najbardziej wrogo usposobieni w stosunku do Niemców, liczebnie najsilniejsi, a wskutek tego najniebezpieczniejsi ze wszystkich obcoplemieńców, których wysiedlenie plan przewiduje. Są narodem, który najbardziej skłania się do konspiracji. (…) Powinno być oczywiste, że polskiej kwestii nie można rozwiązać w ten sposób, że zlikwiduje się Polaków, podobnie jak Żydów. Tego rodzaju rozwiązanie kwestii polskiej obciążyłoby naród niemiecki na daleką przyszłość i odebrałoby nam wszędzie sympatię, zwłaszcza że inne sąsiednie narody musiałyby się liczyć z możliwością, iż w odpowiednim czasie potraktowane zostaną podobnie. Moim zdaniem, musi zostać znaleziony taki sposób rozwiązania kwestii polskiej, ażeby wyżej wskazane politycznie niebezpieczeństwa zostały sprowadzone do możliwie najmniejszych rozmiarów". 

Zeszyt zawiera także raport Viktora Bracka na temat możliwości kastrowania członków niższych ras za pomocą promieniowania rentgenowskiego. Brack dokładnie podaje, jaka dawka promieniowania jest niezbędna  w celu wywołania pożądanego efektu. Autor raportu przedstawił także swój pomysł na przeprowadzanie takich "zabiegów". Chodziło konkretnie o to, by osoby kastrowane nie były tego świadome. Zdaniem Bracka, należy zbudować specjalne pomieszczenie, w którym na poziomie organów rozrodczych umieszczono by urządzenie rentgenowskie. Podczas gdy petenci byliby proszeni o wypełnienie jakiś dokumentów, urzędnik w sposób niezauważalny włączałby urządzenie.

Ze wszystkich tych dokumentów wynika, że Niemcy przypisali sobie prawo decydowania o tym, które życie jest warte podtrzymania, a które należy wytępić. Podstawę ich światopoglądu stanowiło przekonanie, że to silniejszy decyduje o życiu słabszego. Słabszy nie ma żadnych praw, bo jest słabszy. Czyż proaborcyjny feminizm nie podziela dokładnie tego samego przekonania? 

W programie dokumentalnym poświęconym Henrykowi Elzenbergowi prof. Wolniewicz zacytował jego słowa, które brzmiały mniej więcej tak: „narodowy socjalizm nie był żadną aberracją, lecz awangardą”. Słowa te były prorocze. Przekonanie, że człowiek ma prawo decydować o tym, które życie jest "warte życia", a które nie, powoli podbija umysły mas. Aborcja to dopiero początek. Eutanazja, albo badania prenatalne umożliwiające wyselekcjowanie chorych dzieci, to kolejne odsłony tej samej historii. W ramach zwiększania się możliwości technicznych, człowiek będzie w stanie coraz intensywniej manipulować procesem tworzenia się nowego życia. W połączeniu z szerzącą się etyką utylitarystyczną, ten sam człowiek zostanie zredukowany do przedmiotu, którego wartość będzie mierzona wyłącznie w kategoriach użyteczności, społecznej lub indywidualnej. 

Tak, panie Miller, Hitler byłby z Pana dumny.

10.08.2012

Oświecanie kontrolowane

Idea utworzenie rządu światowego należy do żelaznego reperturu tak zwanych teorii spiskowych. Za sprawą polskiego geopolityka Leszka Sykulskiego pomysł utworzenia globalnego ośrodka władzy przeżywa swoisty coming out. Swoją koncepcję Sykulski przedstawił w  biuletynie „Geopolityka” nr 12/2012, zatytułowanym ,,O potrzebie rządu światowego. Od Wielkiej Europy do Unii Globalnej" (http://geopolityka.net/wp-content/uploads/2012/05/Geopolityka_nr_12.pdf). Jak czytamy w abstrakcie broszury: 


"Autor podkreśla rolę przemian technologicznych i ponadnarodowych procesów integracyjnych we współczesnym świecie. Postuluje powołanie globalnego rządu, wyposażonego m.in. w kompetencje do emisji światowej waluty (elektronicznej), zdolnego do rozwiązania najważniejszych problemów, stojących przed światem w ciągu najbliższych dekad. Opowiada się za wprowadzeniem światowego języka i międzynarodowego (elektronicznego) paszportu. Artykuł prezentuje wybór możliwych dróg do stworzenia konfederacji światowej poprzez kontynentalne procesy integracyjne. Autor kreśli scenariusze na najbliższe kilkadziesiąt lat".
 
Natomiast w wywiadzie na temat rządu światowego, przeprowadzonym przez Arkadiusza Mellera, prezes Instytutu Geopolityki stwierdza między innymi: 

"Nad rozwojem kluczowych technologii zawsze kontrolę sprawowały największe mocarstwa (np. rozwój fizyki jądrowej). Współcześnie rozwój najwyższych technologii prowadzony jest tylko w kilkunastu najbogatszych państwach, czy w obrębie konfederacji (UE). Dziś na świecie mamy do czynienia z niebywałym marnotrawstwem pieniędzy, energii i czasu na prowadzenie równoległych badań w tych samym dziedzinach wiedzy w różnych częściach świata. Istotą rzeczy jest wprowadzenie specjalizacji, która pozwoliłaby na bardziej ekonomiczne wykorzystywanie zasobów naszej planety. Chodzi zatem o globalną koordynację badań naukowych, ale nie tylko. Ważna jest także kontrola nad skutkami użycia zaawansowanych technologii". (http://www.konserwatyzm.pl/artykul/4400/wywiad-arkadiusza-mellera-z-prezesem-instytutu-geopolityki-p

Sykulski postuluje silniejszą integrację europejską, idącą w kierunku utworzenia państwa europejskiego, które w dalszej perspektywie zostanie zastąpione przez państwo światowe. 

Wizja nakreślona przez Sykulskiego bardzo mnie niepokoi. I to z bardzo praktycznego względu. W dodatku, bardzo banalnego. Wszystko rozbija się o żarówki. 

Jestem szczęśliwą posiadaczką zabytkowego żyrandola. Tradycyjnie do żyrandoli tego typu używa się smukłych i matowych żarówek. Niestety, padły one ofiarą dyktatury oświeconych, czyli Unii Europejskiej. Natomiast dostępne w sprzedaży żarówki halogenowe albo energooszczędne nie nadają się do użycia, gdyż mój żyrandol po prostu oszpecają. Nie pozostaje mi więc nic innego, jak sprowadzać odpowiednie żarówki z krajów, które nie mają niewątpliwego szczęścia przynależeć do postępowej, czyli oświeconej Unii. No właśnie, dobrze, że takie państwa jeszcze w ogóle istnieją. Bo w momencie utworzenia rządu światowego dyktatura żarówkowa i nie-żarówkowa obejmie całą kulę ziemską. Jednym słowem, spełni się to, przed czym już przed ponad dwustu laty ostrzegał Immanuel Kant: powstanie globalna tyrania. A posiadacze starych żyrandoli będą musieli zrozumieć, że "estetyczne zachcianki" muszą ustąpić miejsca wyższym, bo oświeconym sprawom. Jak np. walce z ociepleniem klimatu czy też po prostu marnotrawieniem energii. 

Idee Sykulskiego nie wzięły się z powietrza. Sam Sykulski otwarcie przyznaje się do tego, że jest zwolennikiem ideologii transhumanizmu. W cytowanym już wywiadzie stwierdza: 

"Wspomniany już przeze mnie transhumanizm szeroko czerpie nie tylko z nauk przyrodniczych i technicznych, ale także społecznych. Istotne są przeobrażenia społeczne, jakie nastąpią w przyszłości pod wpływem rozwoju technologicznego. Wbrew pozorom ten nurt myślowy nie jest wyłącznie nastawiony na zwiększenie możliwości umysłu i ciała człowieka, lecz także duchowy". 

Ideologia transhumanizmu powiązana jest z prądem umysłowym zwanym lucyferianizmem, który ukierunkowany jest na zwiększanie stopnia samoświadomości człowieka. Lucyferianizmem przesączone są poglądy wielu oświeceniowych intelektualistów, jak również wyznawców religii masońskiej. Wielu zwolenników utworzenia rządu światowego uważa, że poprzez podporządkowanie ludzkości centralnemu ośrodkowi władzy stanie się ona bardziej "racjonalna", czyli oświecona. Jednym słowem, żądają oni dyktatury oświeconych technokratów. Technokratów, którzy będą decydowali o tym, jakie żarówki mają prawo świecić mi nad głową, a jakie nie. W imię "zwiększenia możliwości umysłu i ciała człowieka".  

A co jeśli ja wolę, by nad głową pięknie mi świecił mój zabytkowy żyrandol? Najwyraźniej mam pecha: takie "oświecanie" nie zostało przewidziane przez system. Dla mojego dobra, oczywiście.

9.23.2012

O boskim narodzie


Narodowy socjalizm, jak również II wojna światowa w powojennej Polsce interpretowane były przez pryzmat panującej wtedy ideologii. Analiza tych fenomenów w przeważającej mierze sprowadzała się do krytyki faszyzmu, nacjonalizmu, kapitalizmu oraz imperializmu. Pewną rolę odgrywała także koncepcja Niemiec jako odwiecznego wroga narodu polskiego, który spod niemieckiej okupacji został bohatersko wyzwolony przez Związek Radziecki. Także po 1989 roku dyskusja na te tematy w dużej mierze została poddana wpływom lewicowych ideologii, tym razem nacisk położono na kwestie demokracji, praw człowieka i oczywiście holokaustu. Czasem w dyskusji na temat narodowego socjalizmu pojawia się wątek Dekalogu i wartości chrześcijańskich. W kręgach prawicowych czy też katolickich nie odbyła się jednak żadna pogłębiona debata na temat tego, czym był narodowy socjalizm, i dlaczego II wojna światowa przybrała taką, a nie inną postać. 

Taki stan rzeczy uważam za niepożądany. Narodowego socjalizmu nie można bowiem wyłącznie sprowadzić do kwestii holokaustu albo totalitaryzmu, jak to się coraz częściej czyni. Podobnie, dyskusja na temat stosunku III Rzeszy do Polaków nie może obracać się jedynie wokół sprawy prześladowań rodzimej ludności przez niemieckiego okupanta. Sprawa ma bowiem głębsze dno, które ciągle jeszcze nie zostało dokładnie zbadane. W szczególności, niezbadana została sprawa tego, jakie miejsce zajmował wschód w ideologii narodowego socjalizmu. Moim zdaniem, za dążeniem do  poszerzenia przestrzeni życiowej dla Niemców kryło się coś więcej niż zwykła Realpolitik. 

9.08.2012

Niemiecka pułapka


Od kilkunastu dni w księgarniach dostępna jest książka Piotra Zychowicza "Pakt Ribbentrop-Beck czyli jak Polacy mogli u boku III Rzeszy pokonać Związek Sowiecki". Autor stara się w niej udowodnić, że  w 1939 Polska powinna była pójść na "bolesne prestiżowe ustępstwa" i zawrzeć przejściowy sojusz z Niemcami. 

Zdaniem Zychowicza można było w ten sposób uniknąć brutalnej niemieckiej okupacji, jak również i sowieckiej. Teza nie jest oryginalna, bo prezentowana była m.in. przez Pawła Wieczorkiewicza, który pisał o wspólnej paradzie zwycięstwa na placu Czerwonym w Moskwie, przyjmowanej przez Hitlera i Rydza-Śmigłego. Wieczorkiewicz był zdania, że w takim wypadku nie doszłoby do zagłady Żydów, którzy byliby wysiedleni z Europy, a nie wymordowani. Po śmierci Hitlera system natomiast złagodniałby. Także Andrzej Piskozub uważa, że Polska powinna była stanąć u boku Hitlera. Piskozub, podobnie jak Piotr Zychowicz, widzi siebie jako kontynuatora linii politycznej reprezentowanej przez Władysława Studnickiego, który był politycznym germanofilem. Niedawno ukazał się również artykuł Krzysztofa Kłopotowskiego pt. "Człowiek stulecia i jego cień" (Rzeczpospolita, w PlusMinus z 11 - 12 sierpnia 2012, pełna elektroniczna wersja tekstu: http://wpolityce.pl/artykuly/34184-czlowiek-stulecia-i-jego-cien-ciagle-malo-wiemy-do-czego-zdolny-byl-churchill), którego autor idzie jeszcze dalej, gdyż czyni Polskę i Anglię współodpowiedzialnymi za wybuch II Wojny Światowej. Kłopotowski powołuje się na książkę Patricka Buchanana „Churchill, Hitler and the Unnecessary War”, której autor twierdzi, że to Churchill wydał Hitlerowi „niepotrzebną wojnę”.  Kłopotowski tak przedstawia stanowisko Patricka Buchanana: 

9.03.2012

Kto naprawdę reprezentuje naród polski?


17 sierpnia na Zamku Królewskim w Warszawie  Cyryl I, patriarcha Moskiewski i Całej Rusi oraz abp. Józef Michalik, przewodniczący Konferencji Episkopatu Polski podpisali Wspólne Przesłanie do Narodów Polski i Rosji. Oto jego fragment:  

"Nasze bratnie narody łączy nie tylko wielowiekowe sąsiedztwo, ale także bogate chrześcijańskie dziedzictwo Wschodu i Zachodu. Świadomi tej długiej wspólnoty dziejów i tradycji wyrastającej z Ewangelii Chrystusa, która wywarła decydujący wpływ na tożsamość, duchowe oblicze i kulturę naszych narodów, a także całej Europy, wkraczamy na drogę szczerego dialogu w nadziei, że przyczyni się on do uleczenia ran przeszłości, pozwoli przezwyciężyć wzajemne uprzedzenia i nieporozumienia oraz umocni nas w dążeniu do pojednania.  Grzech, który jest głównym źródłem wszelkich podziałów, ludzka ułomność, indywidualny i zbiorowy egoizm, a także naciski polityczne, doprowadzały do wzajemnej obcości, jawnej wrogości, a nawet do walki między naszymi narodami. W następstwie podobnych okoliczności doszło wcześniej do rozpadu pierwotnej jedności chrześcijańskiej. Podziały i rozłam, sprzeczne z wolą Chrystusa, stały się wielkim zgorszeniem, dlatego też podejmujemy nowe wysiłki, które mają zbliżyć nasze Kościoły i narody oraz uczynić nas bardziej wiarygodnymi świadkami Ewangelii wobec współczesnego świata. (…) Apelujemy do naszych wiernych, aby prosili o wybaczenie krzywd, niesprawiedliwości i wszelkiego zła wyrządzonego sobie nawzajem. Jesteśmy przekonani, że jest to pierwszy i najważniejszy krok do odbudowania wzajemnego zaufania, bez którego nie ma trwałej ludzkiej wspólnoty ani pełnego pojednania. (…) Dzisiaj nasze narody stanęły wobec nowych wyzwań. Pod pretekstem zachowania zasady świeckości lub obrony wolności kwestionuje się podstawowe zasady moralne oparte na Dekalogu. Promuje się aborcję, eutanazję, związki osób jednej płci, które usiłuje się przedstawić jako jedną z form małżeństwa, propaguje się konsumpcjonistyczny styl życia, odrzuca się tradycyjne wartości i usuwa z przestrzeni publicznej symbole religijne. Nierzadko spotykamy się też z przejawami wrogości wobec Chrystusa, Jego Ewangelii i Krzyża, a także z próbami wykluczenia Kościoła z życia publicznego. Fałszywie rozumiana świeckość przybiera formę fundamentalizmu i w rzeczywistości jest jedną z odmian ateizmu. Wzywamy wszystkich do poszanowania niezbywalnej godności każdego człowieka stworzonego na "obraz i podobieństwo Boga" (Rdz 1,27). W imię przyszłości naszych narodów opowiadamy się za poszanowaniem i obroną życia każdej istoty ludzkiej od poczęcia do naturalnej śmierci. Uważamy, że ciężkim grzechem przeciw życiu i hańbą współczesnej cywilizacji jest nie tylko terroryzm i konflikty zbrojne, ale także aborcja i eutanazja. Trwałą podstawę każdego społeczeństwa stanowi rodzina jako stały związek mężczyzny i kobiety. Jako instytucja ustanowiona przez Boga (por. Rdz 1,28; 2,23- 24), rodzina wymaga szacunku i obrony. Jest ona bowiem kolebką życia, zdrowym środowiskiem wychowawczym, gwarantem społecznej stabilności i znakiem nadziei dla społeczeństwa. To właśnie w rodzinie dojrzewa człowiek odpowiedzialny za siebie, za innych oraz za społeczeństwo, w którym żyje. Ze szczerą troską, nadzieją i miłością patrzymy na młodzież, którą pragniemy uchronić przed demoralizacją oraz wychowywać w duchu Ewangelii. Chcemy uczyć młodych miłości do Boga, człowieka i ziemskiej ojczyzny oraz kształtować w nich ducha chrześcijańskiej kultury, której owocem będzie szacunek, tolerancja i sprawiedliwość." (Tekst orędzia: http://gosc.pl/doc/1267452.Wspolne-Przeslanie-do-Narodow-Polski-i-Rosji-pelny-tekst)

Natomiast 2 sierpnia rozpoczął się XVIII Przystanek Woodstock. Imprezę otworzył Jurek Owsiak w towarzystwie prezydentów Polski i Niemiec. Oto krótka relacja z tego wydarzenia: 

"- Chcę wam serdecznie podziękować i chcę powiedzieć, że jestem z was dumny - powiedział prezydent Komorowski. - Chcę podziękować za to, że potraficie się bawić, że potraficie być radośni. Wiem, że ta dzisiejsza radość młodych Polaków i młodych Niemców ma swój początek w Wielkiej Orkiestrze Świątecznej Pomocy - podkreślił - a to oznacza, że potraficie, że my jako naród też [już] potrafimy łączyć pracę dla innych z radością i zabawą [gwoli wyjaśnienia, w relacji umieszczonej na stronie Kancelarii Prezydenta RP słowo "już" się nie pojawiło. Co Prezydent właściwie chciał przez to powiedzieć?!]. - Bawcie się jak najlepiej - życzył Bronisław Komorowski. Muszę was pochwalić, te setki tysięcy ludzi, tego młodego człowieka po mojej lewej stronie - Jurka Owsiaka –powiedział niemiecki prezydent. –  On mówi "róbta co chceta", my to my, jesteśmy sobą, nie tylko w zabawie i świętowaniu, ale w dawaniu innym, pomaganiu innym – mówił Joachim Gauck do uczestników festiwalu. Podczas otwarcia na polu woodstockowym pojawiła się polska flaga, która została rozwinięte na trybunach stadionu we Wrocławiu w czasie meczu Polaków z Czechami na Euro 2012. Biało-czerwona smuga pojawiła się także na niebie dzięki pokazom lotniczym." (http://www.prezydent.pl/aktualnosci/wizyty-krajowe/art,190,prezydenci-polski-i-niemiec-na-przystanku-woodstock.html; http://www.youtube.com/watch?v=Czz88L1gvF0). 

Podczas spotkania z dziennikarzami Bronisław Komorowski dziękował prezydentowi Niemiec za przyjęcie zaproszenia i obecność w Kostrzynie nad Odrą. 

"- Po to – podkreślił - byśmy mogli razem zademonstrować nasze zainteresowanie i życzliwość dla procesu pojednania polsko-niemieckiego na gruncie przyjaźni, także przyjaźni czysto muzycznej, festiwalowej, młodych Niemców i młodych Polaków.(…) Joachim Gauck zauważył, że festiwal jest związany z akcją Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy, w której tysiące osób działa nie na korzyść własną, ale dla innych.  - To jest festiwal radości, europejskiej młodzieży, która spotyka się i słucha muzyki (...) i jest to element, który tych młodych ludzi łączy - zaznaczył prezydent Niemiec. Jak dodał, Przystanek Woodstock odwołuje się też do wartości takich, jak odpowiedzialność za innych, wolność, działanie na rzecz innych" (jak wyżej).

Jak widać, były duchowny luterański, Joachim Gauck żywi wielką sympatię do hasła "róbta co chceta". Natomiast demokratycznie wybrany Prezydent RP wiernie mu wtóruje. I to w imieniu narodu polskiego. W końcu zgodnie z procedurami demokracji, standardami nowoczesnego państwa prawa i poszanowaniem praw człowieka został wybrany na reprezentanta Polaków.

Bronisław Komorowski cieszy się wielkim wsparciem ze strony chadeckiej fundacji Konrada Adenauera, która w iście dialektyczny (czyli nowoczesny) sposób łączy swoje przywiązanie do "wartości chrześcijańskich" z zaangażowaniem na rzecz demokracji, praw człowieka, wolności słowa, tolerancji i pacyfizmu (tak samo jak były pastor Gauck). Fundacja Adenauera angażuje się także na rzecz unowocześniania państwa polskiego. Między innymi pomaga wielu Polakom w podejmowaniu przez nich tak trudnej decyzji, jaką niewątpliwie jest wybór głowy państwa. Także polskojęzyczne media należące do niemieckich koncernów wspierają Polaków w tych trudnych momentach. Zresztą nie po raz pierwszy niemieckie koncerny wydawnicze tak bardzo troszczą się o naród polski. W tekście " Świat według gadzinówki" Filip Memches przypomniał, że już w czasie II wojny światowej Niemcy realizowali swoją cywilizacyjną misję wobec Polaków. Dlatego też w Generalnej Guberni wydawali wiele polskojęzycznych tytułów, które przez niewdzięcznych Polaków zostały nazwane "gadzinówkami".  Jak pisze Memches:  

"Gdy czytamy „Nowy Kurier Warszawski" (typowy dziennik opinii) czy wychodzący w Krakowie „Ilustrowany Kurier Polski" (prawdziwy tabloid tamtych czasów, urzeka wspaniała szata graficzna), zdumiewa w nich brak jakichkolwiek doniesień dotyczących okupacyjnego dramatu. Właściwie nic nie ma na temat codzienności polskich miast: strzelanin, łapanek, aresztowań, egzekucji. (…) Polacy żyją, jakby nic się nie stało. Życie rozrywkowe kwitnie. „Tak się już ułożyło, że wieczorki odbywają się w nocy, fajfy o siódmej wieczorem, a poranki w południe i w niedzielę. Stało się to już niejako prawem zwyczajowym, że w »niedzielę, po mszy świętej, lud się bawi jak najęty«. Każda prawie większa kawiarnia zorganizowała pewien typ porankowego widowiska, znajdując dla swych artystycznych ambicji jakiś modus vivendi" („NKW", 14 kwietnia 1943). (…) Dowiadujemy się też o tym, co jest trendy. „Nowoczesna scena, zwłaszcza zaś rewia, nie może obejść się bez zespołu dziewcząt tańczących, dla których utarła się już i przyjęła powszechnie nazwa girl'sów" („IKP", 31 maja 1942). Kim jest „girl"? Chodzi „o panienkę o bardzo zgrabnej buzi, która wraz ze swymi koleżankami o równie zgrabnych nóżkach i ładnych twarzyczkach stepuje w takt orkiestry jazzowej, wystukując rytm klaskającymi o podłogę sceny drewniaczkami, butami z ostrogami itp.". (…) Władze niemieckie troszczą się o ludność Generalnej Guberni. W gruncie rzeczy chodzi o to, żeby ją „cywilizować" i „modernizować". Jednym z przejawów tego jest zalegalizowanie w roku 1943 – po raz pierwszy na ziemiach polskich – „spędzania płodu" (aborcji), a więc coś, co współcześnie należy do lewicowo-liberalnego katalogu podstawowych „praw człowieka". (…) „Ilustrowany Kurier Polski" to okno na świat. Wręcz na wielki świat. Aspirujący do życia w nim polski czytelnik prasy pozostaje w głównym nurcie kultury masowej. Na zdjęciu widać całującą się parę. To gwiazdy niemieckiego kina: Dorrit Krempler i Willy Fritsch. Podpis pod zdjęciem wyjaśnia: „Pocałunek w filmie działa zawsze emocjonująco czy to jako zakończenie wesołej historii miłosnej, czy też gdy wprowadza łańcuch pełnych napięcia powikłań" („IKP", 14 marca 1943). (…) „Ilustrowany Kurier Polski" przenosi czytelnika także w bardziej egzotyczne miejsca niż Holandia. Fotoreportaż z Indii potwierdza to, że Niemcy lansują postępowe rozwiązania społeczne, takie jak równouprawnienie kobiet, któremu sprzeciwiają się brytyjscy kolonialiści. „Hinduski ruch kobiecy stara się usunąć resztki przestarzałej tradycji" („IKP", 23 sierpnia 1942). (…) „Nowy Kurier Warszawski" nie stroni od zaangażowanej publicystyki. W licznych tekstach autorzy (zazwyczaj anonimowi lub podpisani inicjałami) wskazują konieczność solidarnego współdziałania narodów europejskich. Szczególnie, że trwa wojna z bolszewizmem. „Idea solidarności europejskiej wysuwana przez mocarstwa Osi, nieomal od początku obecnej wojny, posiada głębokie przesłanki natury gospodarczej i politycznej. Rozwój ekonomiczny tworzy coraz więcej stosunków wzajemnej zależności pomiędzy poszczególnymi krajami naszego kontynentu. Stan przedwojenny, gdy państwa Europy dążyły do odgrodzenia się od siebie nieprzeniknionymi barierami ceł prohibicyjnych, uniemożliwiał zdrowy rozwój wszystkich twórczych sił gospodarki każdego narodu i powodował ustawiczne konflikty" („NKW", 20–21 marca 1943)" (http://www.rp.pl/artykul/774489,921257.html?p=1). 

Memches swój artykuł kończy słowami, że "skuteczny podbój to nie tylko brutalna przemoc, lecz i miękkie, wręcz przeciwbólowe, środki perswazji. Od zniewolenia fizycznego groźniejsze pozostaje zniewolenie duchowe." 

Zniewolenie? "Róbta co chceta" Owsiaka idealnie wpasowuje się w proces wyzwalania Polaków z tego wszystkiego, o co chcą wspólnie walczyć polski Kościół katolicki i Cerkiew. Dzięki pomocy naszych zachodnich przyjaciół, Polacy mogą cieszyć się coraz większą "wolnością". Przede wszystkim mogą w demokratycznych wyborach zgodnie ze standardami państwa prawa jak również przy pełnym poszanowaniu praw człowieka (w szczególności wolności słowa) wybierać swoich przedstawicieli. Przedstawicieli, którzy oczywiście godnie zadbają o ich interesy, jak również rozwój duchowy. 

Wspólne Przesłanie do Narodów Polski i Rosji z jednej strony, wspólne otwarcie Przystanku Woodstock z drugiej. Dwa dyskursy, dwa światy. Jeden z nich jest osadzony w prawdzie bytu, a drugi wyłącznie w jego negacji. Jaką przyszłość Polacy sobie wybiorą?

P.S. Podczas gdy jedni "cieszą się swoją wolnością", inni robią interesy: "Kilometr, a może i dwa. Taka kolejka o ósmej rano byłaby sensacją i w PRL. W woodstockowym Lidlu to normalka. Sklep mniej więcej co godzinę zamyka drzwi, bo nie sposób w takim ścisku wpuszczać następnych. Najtwardsi stoją nawet po trzy godziny. - Tylko tu są świeże bułki i sery, warzywa. Lepsze niż zapiekanki - mówi Justyna Lepiszka spod Łowicza. Przemek z Kartuz przyszedł na zakupy z kumplami. W kolejce stał dwie godziny. - Cały czas ktoś się wpychał - mówi. - Ale w kolejce poznałem fajne dziewczyny - opowiada. Lidl działa na woodstockowym polu już drugi rok" (http://zielonagora.gazeta.pl/zielonagora/1,35161,12243543,Woodstock__prezydenci_i_seksapil.html?pelna=tak#ixzz25LyzQDxo).