1.23.2014

Assises de la Justice: Dwa modele integracji europejskiej


W dniach 21-22 listopada w Brukseli odbyła się konferencja z cyklu „Assises de la Justice” pt. „Budowanie zaufania do systemów wymiaru sprawiedliwości w Europie: kształtując przyszłą politykę UE w dziedzinie sprawiedliwości”. Organizatorem imprezy była Komisja Europejska. Punktem wyjścia do dyskusji był pakiet pięciu dokumentów konsultacyjnych przedstawiony przez Komisję, który obejmował prawo cywilne, karne i administracyjne, a także zasadę praworządności i prawa podstawowe w UE. Dokumenty te przedstawiały idee i pytania dotyczące możliwych działań w obszarze unijnej polityki w dziedzinie wymiaru sprawiedliwości w najbliższych latach. Celem dyskusji było wzmocnienie podwalin, na których opiera się Unia Europejska, i dokończenie tworzenia europejskiej przestrzeni sprawiedliwości w interesie obywateli i przedsiębiorstw Europy. Udział w tym wydarzeniu zgłosiło ponad 700 uczestników. 

Każdy z uczestników miał możliwość przesłania organizatorom konferencji swojego pisemnego stanowiska; wszystkie głosy zostały opublikowane na stronie Komisji Europejskiej (http://ec.europa.eu/justice/events/assises-justice-2013/contributions_en.htm). 

Zapraszam do lektury mojego głosu w dyskusji dotyczącego ochrony praw podstawowych w UE pt. „Fundamental rights and two different models of European integration: integration through liberation and integration by centralization”. Tekst dostępny jest pod linkiem: http://ec.europa.eu/justice/events/assises-justice-2013/files/contributions/94_magdalena_zietek_en.pdf

Komunikat prasowy KE dotyczący tej imprezy dostępny jest w języku polskim na stronie: http://europa.eu/rapid/press-release_IP-13-1117_pl.htm

1.11.2014

Pamięci Petera Geacha

"Geach urodził się w Chelsea, Londyn, lecz w dzieciństwie dużo czasu spędzał w Cardiff z dziadkami od strony matki, którzy byli polskimi imigrantami. Studiował filologię klasyczną i filozofię w Balliol College (Oxford), podczas studiów konwertował na katolicyzm. W 1938 podczas procesji Corpus Christi poznał Elizabeth Anscombe [która także została bardzo znaną filozofką, M.Z.], którą poślubił w 1941 i z którą miał cztery córki i trzech synów. Odmówił wzięcia udziału w walkach podczas II Wojny Światowej, gdyż co prawda, za katolicką doktryną słusznej wojny przyjmował istnienie ius ad bellum, ale odmawiał akceptacji ius in bello, czyli prawa ustanowionego przez wojnę."


1.08.2014

Nowe zarzuty korupcyjne z Grecji obciążają niemieckie firmy zbrojeniowe

Z wypowiedzi byłego pracownika greckiego Ministerstwa Obrony wynika, że firmy Krauss-Maffei Wegmann, Rheinmetall i Atlas płaciły greckim urzędnikom olbrzymie łapówki, aby podpisać z nimi lukratywne kontrakty na dostawę niemieckiego uzbrojenia do Grecji. Były kierownik wydziału zbrojeniowego Ateńskiego  MON Antonios Kantas twierdzi, że wysokość łapówek, które przyjął, opiewa na sumę około 8 milionów euro, z czego 3,2 miliony pochodzą z samych Niemiec. Kantas zeznaje, że większość umów dotyczyła zakupu pojazdów pancernych, a konkretnie nabycia 170 pojazdów typu Leopard 2. Pomimo trwającego kryzysu, Grecja musiała zapłacić rachunek, który opiewał na 1,7 miliarda euro. Poza tym chodziło o modernizację okrętów podwodnych, sprzedaż systemu obrony przeciwlotniczej „Asrad“ oraz dostawę haubic typu PzH 2000.
Grecki wymiar sprawiedliwości już wcześniej zajmował się interesami niemieckich firm zbrojeniowych w Grecji. I tak jesienią 2013 r. były grecki minister sprawiedliwości Akis Tsochatzopoulos został skazany na karę dwudziestu lat pozbawienia wolności za przyjęcie łapówek w wysokości 55 milionów euro, aby przeforsować w Atenach zakup rosyjskich rakiet przeciwlotniczych oraz niemieckich okrętów podwodnych. W przypadku tych ostatnich chodziło o modele klasy 214, które zostały zaprojektowane przez stocznię Kieler Werft HDW. Pieniądze na łapówkę zostały przetransferowane przez partnera stoczni – Ferrostaal (Essen). Umowa o wartości 2,85 miliarda euro została podpisana w 2000 roku. Już krótko po eskalacji kryzysu w Grecji, krytycy wskazywali na to, że opiewające na wiele miliardów interesy niemieckich firm zbrojeniowych w Grecji w znaczącym stopniu przyczyniły się do tego, że między 2005 a 2009 r. Ateny stały się piątym nabywcą uzbrojenia na świecie. Import broni sprawił, że grecki dług publiczny urósł do gigantycznych rozmiarów, co ostatecznie pogrążyło to państwo w kryzysie.
Dla niemieckiej gospodarki opłacała się więc wielokrotnie krytykowana decyzja berlińskiego Urzędu Kanclerskiego  o wydaniu zgody na przystąpienie Grecji do strefy euro. Urząd był dobrze poinformowany o tym, że bilans handlowy Grecji wykazywał duży deficyt, co w warunkach wspólnej waluty musiało prowadzić do poważnych problemów. Urząd Kanclerski nie przejął się tą informacją, czego pozytywne skutki odczuwa niemiecka gospodarka z jej ekscesywnym eksportem.   

Komentarz Redakcji:

Warto przyjrzeć się bliżej byłemu greckiemu ministrowi sprawiedliwości Akisowi Tsochatzopoulosowi, o którym mowa w powyższym tekście. Jak czytamy na Wikipedii, Akis Tsochatzopoulos wiele lat spędził w Monachium, gdzie m.in. uzyskał dyplom inżyniera. Na odległość wspierał ruch oporu skierowany przeciwko greckim rządom dyktatorskim, z tegoż powodu w 1969 r. został pozbawiony obywatelstwa Grecji. Był członkiem PAK a w 1972 r. został członkiem Rady Narodowej. Po upadku dyktatury w 1974 powrócił do Grecji. W tym samym roku został członkiem założycielem partii  PASOK (Panellinio Sosialistiko Kinima, Panhelleński Ruch Socjalistyczny), do kwietnia 2011 był nieprzerwanie członkiem jej prezydium. Przez 25 lat pełnił różne ministerialne funkcje.
W kontekście tych informacji należy także przypomnieć, że ważną rolę przy obalaniu dyktatur w Grecji, Hiszpanii i Portugalii odegrała niemiecka Fundacja Friedricha Eberta. Warto wspomnieć, że  Socjalistyczna Partia Portugalii została założona w 1973 w Niemczech, w ośrodku szkoleniowym tej Fundacji w Bad Münstereifel. Wspieranie socjalistów przez państwo niemieckie, jak widać, jest bardzo opłacalne zarówno dla niemieckiej gospodarki, jak i niemieckiej polityki.



12.21.2013

Kobiecość – terra wciąż incognita


Wczoraj wpadły mi przypadkowo w ręce dwa artykuły dotyczące kobiet i chrześcijaństwa, których lektura skłoniła mnie do podjęcia tematu „kwestii kobiecej”. Do tej pory unikałam tego tematu, z bardzo prostego powodu: nie chciałam, aby została mi przyklejona etykieta „publicystki kobiecej”.  Po lekturze wspomnianych tekstów nie mogę jednak powstrzymać się od ich skomentowania. 

Pierwszy z nich to rozmowa z ewangelicką teolożką, Agnieszką Godfrejów-Tarnogórską, pt. „Gender i luteranizm – o co właściwie chodzi?”, przeprowadzona przez redakcję serwisu www.luter2017.pl. Wywiad dotyczy dokumentu Światowej Federacji Luterańskiej pt. „Polityka Sprawiedliwości Płci oraz stosunku luteranizmu do teorii genderowych” (http://www.luter2017.pl/index.php?option=com_content&view=article&id=181%3A2013-12-17-09-35-05&catid=43%3Arozmowy&Itemid=57).  Drugi materiał to opublikowany na katolickim portalu www.pch24.pl  tekst pt. „Bestseller o uległości kobiet doprowadza do szału feministki i polityków w Hiszpanii”. Tekst ten dotyczy publikacji włoskiej głęboko wierzącej dziennikarki, matki czwórki dzieci, Costanzy Miriano, którą przetłumaczono na język polski pod tytułem „Wyjdź za mąż i poddaj się. Ekstremalne przeżycia dla nieustraszonych kobiet” (http://www.pch24.pl/bestseller-o-uleglosci-kobiet-doprowadza-do-szalu-feministki-i-politykow-w-hiszpanii,19937,i.html#ixzz2nwvLDWwV). 

11.29.2013

Patriotyzm jest cichy, nie szuka swoich korzyści i potrafi wybaczać innym ich pomyłki – wywiad z prof. Ewą Thompson


"W jednym ze swoich tekstów wskazała Pani na wspólny mianownik polskiej tradycji sarmatyzmu oraz dystrybutystycznej koncepcji Belloca i Chestertona. W czym dostrzega Pani podobieństwa między tymi formacjami?

Dwa stulecia oddzielają dystrybutywizm (dystrybucjonizm) od sarmatyzmu, nie wspominając już o tym, że obie propozycje rozwinęły się w różnych wspólnotach interpretacyjnych, co sprawia, że czasem trudno jest jedno na drugie przełożyć. Ale nawet mając te różnice na uwadze, nie sposób nie zauważyć podobieństwa pomiędzy ideą „szeroko rozprzestrzenionej własności” (widely spread property ownership) a klasycznym sarmackim przysłowiem „szlachcic na zagrodzie równy wojewodzie”.  Idea jest ta sama: każdy obywatel jest właścicielem pewnej ilości dóbr materialnych, które pozwalają mu i jego rodzinie uniknąć statusu niewolnika i żyć we względnym dostatku. Nie można tego nazwać bogactwem (bogaci owszem istnieją, to „wojewodowie”), ale nie można też tego nazwać biedą. Takie powinno być społeczeństwo. Oczywiście natychmiast pojawiają się pytania, jak we współczesnym świecie zrobić z proletariuszy obywateli, i w jaki sposób rozdysponować istniejące już bogactwo wśród jak największego procentu ludności, w jaki sposób pokryć cieniutką powłoką zamożności większość obywateli — bez odbierania „wojewodom” tego, co już posiadają. W postindustrialnym świecie okazało się to możliwe, bowiem bogactwo nie jest czymś stałym i niezmiennym, czymś, co można pomnożyć u siebie jedynie odbierając je innym. W świecie technologicznie zaawansowanym nowe bogactwo tworzy się każdego dnia. Pomyślmy np. o przemyśle komputerowym, wartym setki miliardów euro, który nie istniał 50 lat temu. Jednocześnie, na drugim torze wprowadzane są sproletaryzowanie i zależność od państwa, a przeciętny człowiek nie może się uwolnić od sposobu myślenia narzucanego mu przez wiodące media i środki przekazu.
Powyższe zakłada, że w scenariuszu optymistycznym, dobrobyt, który wytwarza technologia, pozwoli ludziom osiągnąć stadium społeczeństwa obywatelskiego, czyli że społeczeństwo zależnych od państwa proletariuszy (a takie są w znacznej mierze współczesne społeczeństwa, nawet te „bogate”) potrafi przekształcić się w społeczeństwo obywatelskie. Jednakże pewna sprzeczność między społeczeństwem proletariuszy a społeczeństwem obywatelskim jest nieunikniona".

10.19.2013

RFN dąży do zatarcia się śladów zbrodni niemieckich?

W związku z obchodami 70. rocznicy wybuchu powstania w niemieckim nazistowskim obozie zagłady Sobibór,  14 października b.r. Międzynarodowy Komitet Oświęcimski/Auschwitz zaapelował  do rządu Niemiec o wsparcie prac przy zachowaniu miejsca pamięci, w którym zginęło ponad 250 tys. ludzi.
 
Apel związany jest z tym, że do tej pory strona niemiecka nie wyraziła specjalnego zainteresowania wsparciem projektu mającym na celu upamiętnienie zbrodni popełnionych przez Niemców w tym obozie.